Powrót do GAKu Logo GAK
Logo GAK

placówki

Aktualności Plama

grafika; na granatowym tle biały napis

_27 kwietnia 2022

Stypendia kulturalne dla gdańskich twórców

Szanowne Osoby zajmującego się twórczością kulturalną na terenie miasta Gdańska: do 10 czerwca mo...

Stypendia kulturalne dla gdańskich twórców

grafika; na granatowym tle biały napis

Szanowne Osoby zajmującego się twórczością kulturalną na terenie miasta Gdańska: do 10 czerwca można składać wnioski o stypendia kulturalne dla gdańskich twórców.

Jeżeli marzycie o realizacji projektu z pogranicza sztuk performatywnych i teatralnych – zapraszamy do kontaktu z Tomaszem Kaczorowskim, kuratorem Teatru w Blokowisku Gdańskiego Archipelagu Kultury PLAMA na Zaspie: tomasz.kaczorowski@gak.gda.pl

Czym jest Teatr w Blokowisku?

Teatr w Blokowisku jest miejscem prezentacji teatralnych wchodzącym w strukturę Gdańskiego Archipelagu Kultury PLAMA na Zaspie. Od października do końca maja wystawiane są spektakle teatralne dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych. Scena zainaugurowała swoją działalność 30 czerwca 2008 r. Rezydentem sceny był autorski Teatr Zielony Wiatrak Marka Branda. Scena od początku swojego istnienia działa repertuarowo. W niedziele prezentowane są spektakle dla dzieci, a w poniedziałki lub piątki dla dorosłych.

Od 2022 roku scena Teatru w Blokowisku otwiera się na wydarzenia niezależne, szczególnie na artystów działających na pograniczu różnych form: teatru ożywionej formy, koncertów performatywnych, przedstawień małoobsadowych, monodramów, slamów poetyckich i inicjatyw zaangażowanych społecznie. Od roku akademickiego 2022/2023 planujemy ścisłą współpracę ze studentami Wiedzy o Teatrze oraz Zarządzania i Komunikacji w Sztukach Scenicznych oraz pracownikami naukowymi Uniwersytetu Gdańskiego.

Chcemy by Teatr w Blokowisku był przestrzenią przyjazną i inspirującą dla mieszkańców Zaspy oraz dla środowiska studenckiego i akademickiego sąsiadującego z Zaspą kampusu Uniwersytetu Gdańskiego oraz odpowiadał na wyzwania otaczającej rzeczywistości dając przestrzeń do działania młodym twórcom kultury a także wypełniał lukę na trójmiejskiej mapie kulturalnej wysokiej jakości teatrem młodego widza.

Co oferujemy?

  1. Konsultacje merytoryczne przy tworzeniu koncepcji projektu i w całym procesie aplikacji, jeżeli projekt miałby być realizowany w Teatrze w Blokowisku GAK Plama.
  2. Dla najciekawszych projektów: przygotujemy listy intencyjne i rekomendacje nt. planowanej współpracy z Teatrem w Blokowisku GAK Plama.
  3. Nieodpłatne udostępnienie przestrzeni, infrastruktury oraz pomocy technicznej do realizacji najciekawszych projektów zbieżnych z profilem działalności instytucji.
  4. Włączenie efektów realizowanego stypendium do repertuaru Teatru w Blokowisku GAK Plama (możliwość od września/października 2022).
  5. Opieka artystyczna nad projektem, którą sprawował będzie kurator Teatru w Blokowisku.

Kto może się ubiegać o stypendium?

  1. „W konkursie o Stypendium Kulturalne Miasta Gdańska mogą uczestniczyć wyłącznie osoby fizyczne zajmujące się twórczością artystyczną i kulturalną oraz upowszechnianiem kultury.
  2. Stypendium przyznawane jest na wniosek osoby fizycznej mieszkającej i płacącej podatek dochodowy w Gdańsku.”

 

Więcej szczegółów TUTAJ.

 

_30 marca 2022

BLOKI MÓWIĄ – odcinek 4

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania czwartego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościem jest R...

BLOKI MÓWIĄ – odcinek 4

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania czwartego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościem jest Remigiusz Pacer – kierownikiem Kuźni Wodnej w Oliwie. Remigiusz od ponad dwudziestu lat zawodowo zajmuje się konserwacją zabytków metalowych.

 

Identyfikacja graficzna oraz prowadzenie rozmowy: Karolina Pielak

TRANSKRYPCJA:

K: Jesteśmy w Gdańskim Archipelagu Kultury „Plama.” To jest podcast „Bloki Mówią.” Ja nazywam się Karolina.
I w dzisiejszym odcinku będę rozmawiać z Remigiuszem Pacer.
Cześć Remigiuszu. Chciałabym Ciebie zapytać, czy mógłbyś przybliżyć nam swoją historię i opowiedzieć w głównej mierze czym się zajmujesz? Jak to się zaczęło?

R: Będąc jeszcze dzieciakiem, interesowałem się poszukiwaniem skarbów. No i z kolegami chodziło się po lasach, po bunkrach, z wykrywaczami metalu szukało się militariów, no i takie wykopane jakieś bagnety. Hełmy bardzo mi brudziły mój pokój. Trzeba było tę rdzę jakoś oczyścić, zakonserwować i tak się zaczęły moje początki z konserwacją antyków.
Były to ciężkie czasy, bo wtedy jeszcze Internetu nie było. Literatury na ten temat nie było, a ta co była, no to była niedostępna, więc metodami prób i błędów jakoś wdrażałem te swoje różne technologie, które się potem okazały bardzo skuteczne, przydatne i następnie też inni poszukiwacze, kolekcjonerzy dowiedzieli się, widzieli moje prace konserwatorskie.
Doceniali ich poziom, no i tak się zaczęły zlecenia z zewnątrz na prace konserwatorskie. Już po niedługim czasie zarzuciłem poszukiwania i zająłem się tylko konserwacją zabytków i to w zasadzie trwa już około dwudziestu lat.
K: Jak to mnie połączyło z Muzeum Gdańska i z Kuźnią Wodną w Oliwie?

R: Moim poprzednikiem, poprzednim Kierownikiem Kuźni Wodnej był Lech Trawicki. Znałem się z nim właśnie też od strony zainteresowania dawnym rzemiosłem.
I poprosił mnie, żebym mu pomógł właśnie w konserwacji, uruchomieniu młotów wodnych, które się znajdują w Kuźni Wodnej. I tak właśnie zacząłem współpracę z Muzeum Gdańska, jeśli chodzi o temat Kuźni. Już wcześniej robiłem różne prace konserwatorskie też dla różnych muzeów. No i tak to się zaczęło. Następnie właśnie Lech przeszedł do Muzeum w Elblągu.
Zwolniło się stanowisko, polecił mnie na te stanowisko za co mu bardzo dziękuję.
I w ten sposób już właśnie działam w Kuźni Wodnej od 2 lat.
K: Czy lubisz swoją pracę?

R: Uwielbiam swoją pracę. Z przyjemnością wstaję rano i się cieszę, że idę do pracy.
Trochę jestem pracoholikiem. Nie potrafię siedzieć bezczynnie. Odpoczywam w weekendy w pracowni, także robię może mniej ciężkie, fizyczne prace, jakieś porządki, jakieś projekty i no tak, tak, tego się nie da nie lubić, ale są ciężkie momenty. No niestety, 20 lat pracy w konserwacji zabytków, były momenty takiego wypalenia troszkę, bo zajmowałem się też rzeczami, no dosyć wielkimi gabarytowo, tak jak dla Muzeum II Wojny Światowej robiłem konserwację wykopanego motocykla albo wagonika od kolejki wąskotorowej, a pracuję sam, nie miałem żadnych pomocników, także były ciężkie czasy, były chwile zwątpienia, były kontuzje oczywiście, ta praca bardzo źle wpływa jednak na stan zdrowia, na wzrok, na słuch, bardzo źle na płuca.
Chemia, zanieczyszczenia, to niestety nie wszystko da się wyeliminować środkami BHP, ale mimo wszystko myślę, że warto.
W pracy w konserwacji zabytków, czym w głównej mierze się zajmujesz? Pracy w konserwacji zabytków no przede wszystkim zajmuję się militariami.
I miałem właśnie dużą styczność ze zbiorami kolekcjonerów, gdzie no bardzo urzekło mnie piękno broni wschodniej z prawdziwej stali damasceńskiej, z tak zwanej stali woods.
Przede wszystkim no niesamowite walory jakościowe tej stali, ale tajemnica jak się dowiedziałem, że proces wytwarzania tej stali został utracony około XIX wieku, a ciągłość tej produkcji trwała minimum 1000 lat, no to sobie doszedłem do wniosku, no to spróbujemy odtworzyć tą stal.
No, ja nie dam rady? No i tak się to zaczęło 6 lat temu. Gorszej niż narkotyk.
Wpadłem w to po uszy, wydałem na eksperymenty metalurgiczne ogromną ilość zarobionych swoich pieniędzy.
6 lat eksperymentów ciągłych.
Przez 1 rok zajmowałem się tylko, praktycznie tylko rekonstrukcją tejże stali, próbami mniej lub bardziej udanymi.
W międzyczasie jeszcze pracowałem przy konserwacji zabytków, żeby zarobić na dalsze eksperymenty, bo jednak trzeba było kupować materiały ognioodporne, budować piece, palniki, bardzo duże zużycie gazu, innych paliw tutaj właśnie to pochłaniało.
No i po 6 latach mam sukcesy.
Zacząłem robić bardzo ładne noże, a teraz już zaczynam dosyć ambitnie poszedłem w temat szabelnictwa, żeby zrobić właśnie szable ze stali damasceńskiej.
Żeby wyjaśnić czym jest ta stal damasceńska, bo to…
Chciałam zapytać o tą technologiczną kwestię.
Tak, obecnie się uważa, że stal damasceńska to jest ta stal skuwana, tysiąc warstw, milion warstw.
No nie, to jest dziwer.
Historycznie to się nazywało dziwerem.
Popularnie zwanym damastem skuwanym.
A damast prawdziwy, czyli damast krystaliczny, zwany ze wschodniego języka „bułat” albo „wódz” to jest stal tyglowa.
Proces produkcji tej stali polegał na tym, że do tygla ładowano kawałki żelaza oraz węgla drzewnego, czy też materiałów organicznych w postaci liści, patyków, wiórków drewnianych, które w procesie wygrzewania i tak zamieniały się w węgiel drzewny.
Taki tygiel był zamykany.
Umieszczany był historycznie w palenisku opalanym węglem drzewnym.
No i trzeba było wiele godzin taki tygiel wygrzewać, stopniowo zwiększając temperaturę.
W procesie podgrzewania już w temperaturze od 800 stopni te żelazo pochłaniało węgiel, zamieniało się w stal, absorbowało węgiel, musiało też zaabsorbować w węgiel w odpowiedniej ilości.
Nie za małej, nie za dużej.
Dalej podwyższając temperaturę do około 1450-1500 stopni.
Ta stal już topiła się, zamieniała się, właśnie przechodziła w stan płynny.
Taka stal wypełniała tygiel, następnie trzeba było jeszcze długo utrzymywać temperaturę stopionej stali, żeby się stal odgazowała, oczyściła, a następnie na dwa sposoby to robiono albo zamykano piec i on przez wiele godzin powoli sobie stygł, żeby ta stal jak najwolniej krzepła.
To było bardzo istotne na strukturę tej stali, żeby się wytrąciły węgliki żelaza.
To jest rodzaj takiej pajęczynki w tej stali, jak ją potem wyszlifujemy, przepolerujemy, potraktujemy rozcieńczonym kwasem, to wtedy widzimy właśnie taką sieć węglików żelaza, która właśnie daje nam potem w dalszej obróbce bardzo ładny wzór, a przede wszystkim ten składnik, ten węgiel, węglik żelaza jest strukturą bardzo twardą.
Bez problemu rysuje szkło, ale też jest bardzo trudny w obróbce, bo ten węglik jest kruchy i dlatego taki wylewek następnie trzeba bardzo długo wyżarzać w odpowiednich temperaturach, w odpowiednich cyklach, żeby on się w ogóle nadawał do kucia.
No i cóż, po 6 latach już wychodzą mi te wlewki.
Też nie zawsze, ale w większości wytopów jestem w stanie uzyskać powtarzalność wytopu, czyli wlewek ma odpowiednią zawartość węgla, nieprzekraczającą 2%, to jest bardzo istotne, bo inaczej wychodzi nam żeliwo i cały dzień wytopu oraz butla gazu idzie na marne, no niestety.
No i z perspektywy czasu okazało się, że dobry wlewek takiej właśnie stali, to jest dopiero 10% sukcesu.
Następnie właśnie trzeba to odpowiednio przygotować, wygrzewać, wyżarzać, kuć w bardzo niskich temperaturach.
Kuję w nocy dla oceny temperatury.
Rozgrzewam metal w piecu gazowym.

grafika; niebieska postać w pomarańczowych spodniach i wzorzystej bluzce stoi na rękach. W prawym górnym rogu napis: FETA XXVI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA

_28 lutego 2022

Wybrano plakat festiwalu FETA!

W poniedziałek 28 lutego, jury w składzie: Monika Dylewska-Libera, Patryk Hardziej,  A...

Wybrano plakat festiwalu FETA!

grafika; niebieska postać w pomarańczowych spodniach i wzorzystej bluzce stoi na rękach. W prawym górnym rogu napis: FETA XXVI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA

W poniedziałek 28 lutego, jury w składzie:

Monika Dylewska-Libera, Patryk Hardziej,  Aleksandra Jonczyk-Rozpędowska, Anita Wasik, Anna Witkowska zebrało się, aby spośród 215 prac wyłonić plakat promujący XXIV Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA.

Na konkurs wpłynęło 215 projektów. Po wstępnej selekcji do drugiego etapu wybrano 26 plakatów, które będzie można zobaczyć podczas wystawy pokonkursowej w Plamie. Natomiast do ścisłego finału zakwalifikowano 3 prace. Jurorzy jednogłośnie podjęli decyzję o przyznaniu nagrody dla Sylwestra Kluszczyńskiego z Gdańska.

Laureatowi serdecznie gratulujemy. Wszystkim biorącym udział w konkursie dziękujemy i zapraszamy na tegoroczną FETĘ, która odbędzie się 7-10 lipca.

Autorzy prac, które zostaną zaprezentowane na wystawie pokonkursowej, którą będzie można oglądać w galerii Plamy GAK:

Bobulska Magdalena, Gonera Igor, Halaibida Jurii (2 projekty), Jaguś Karolina, Kasycz Martyna, Kowalska Martyna, Lisiak  Hubert, Lisicka Maria, Macioch Małgorzata – Studio Spectro, Matoszko Michał (2 projekty), Olkowicz Michał, Pleśniak Natasza, Rachwalak Patryk, Sieczkowska Marta (2 projekty), Smolarczyk, Łukasz, Sowińska Ola, Srokosz Agnieszka, Szczepaniak Ola, Świerkosz Joanna, Świtała Jagoda, Toczyłowski Damian, Zaleska Maria.

Galeria:

_12 stycznia 2022

BLOKI MÓWIĄ – odcinek 3

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania trzeciego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościnią jest ...

BLOKI MÓWIĄ – odcinek 3

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania trzeciego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościnią jest Agata Nowosielska – malarka oraz kuratorka galerii Żak.

Identyfikacja graficzna oraz prowadzenie rozmowy: Karolina Pielak

 

Transkrypcja:

K: Cześć to jest podcast Gdańskiego Archipelagu Kultury Plama Bloki Mówią. Ja nazywam się Karolina i w dzisiejszym odcinku będę rozmawiać z Agatą Nowosielską – malarką oraz kuratorką Galerii Żak.

K:Na wstępie chciałabym Ciebie zapytać czy mogłabyś przybliżyć wątki twojej twórczości oraz opowiedzieć pokrótce czym się zajmujesz

A: Karolino bardzo dziękuję za zaproszenie do tego podcasta. Cieszę się bardzo, że zostałam zaproszona i chętnie opowiem kilka słów o tym co robię. W odpowiedzi na twoje pytanie najbardziej interesuje mnie malarstwo. Interesuje mnie ono w znaczeniu nośnika uniwersalnych prawd które ja potem interpretuję bądź wykrzywiam, ukazuję jakby świat w krzywym zwierciadle sztuki. Wątki w sumie, które są dla mnie ważne to często banalna rzeczywistość. Interesują mnie zwykłe przedmioty czy podpatrzone sytuację z życia, które potem reinterpretuje na język malarstwa. Interesuję mnie współczesny świat, który jest taki nie spójny- który jest przepełniony ikonosferą, natłok ikonosfery występuję często, agresywnej ekspansji. Jest to agresywna ekspansja obrazów, które nas zewsząd atakują, otaczają i często są to obrazy dalekie od jakiejkolwiek wizualnej harmonii. I w tym sensie jesteśmy trochę barokowi -Bo mnie interesuje powrót baroku jako takiej epoki, która trochę jest paralelna – podobna do współczesności. Barokowi dzisiaj z całą tą multiplikacją obrazów medialnych. Obrazów wszędzie w Internecie, w sieci ale też są to zwykłe murale, graffiti slang wypisywane na ścianach, są to wszechobecne obrazy w smartfonach dosłownie wszędzie.

K: Jak wygląda twój proces twórczy?

A: Proces twórczy w głównej mierze polega na zbieraniu materiału wizualnego czyli np.sa to zdjęcia. Ja sama fotografuje ale tez korzystam z takiej patchworkowej pracy wycinania z magazynów gazet, które później te fotografie ten i wykorzystuje w malarstwie. Czyli jest to taki proces zbieractwa materiału wizualnego Nie szkicuje szczegółowo całego przedstawienia i sytuacji, raczej bezpośrednio pracuję farbą na płótnie i później to co się wydarza w obrazie to już się wydarza, ale materiał wizualny który sobie przygotowuję to są często poszatkowane zdjęcia , właśnie w taki kolażowy sposób są przygotowywane. Tak Naprawdę tworzenie zajmuję mi bardzo dużo czasu. Czasami są to miesiące lata pracy poprzecinane też pracą kuratorską

K: I tutaj właśnie nawiązujesz już do mojego następnego pytania. Skończyłaś także Muzealnicze Studia Kuratorskie Uniwersytetu Jagiellońskiego i chciałam Ciebie zapytać jak odnajdujesz się w roli kuratorki?

A: Studia kuratorskie to był przede wszystkim wspaniały czas, spędzony z bardzo inteligentnymi, twórczymi i inspirującymi ludźmi. Był to czas który otworzył mi bardziej oczy na teorię sztuki i na sztukę z innej perspektywy. Taka wiedza zakulisowa- rodzaj wiedzy jak wystawę się buduje. Proces doboru, researchu prac do danej wystawy. Zorganizowaliśmy w Zachęcie wystawę „Letni-Nieletni” pod opieką merytoryczną Marii Brewińskiej. To była nasza wspólna pierwsza duża wystawa o młodzieży.

K: Czy bycie Artystką pomaga Ci w tym czy utrudnia?

A: Tak naprawdę chcę pomagać głownie młodym twórcom organizując im wystawy. cieszę się ze poznaje ciągle młodych artystów. Chce ich uskrzydlać .Patrzę na ich ścieżkę artystyczną i rola kuratorki w tym momencie to raczej kogoś kto służy artystą, kto im pomaga, kto ich prowadzi. Nie jest to rola jakiegoś napuszonego kuratora , jakiejś takiej figury władcy wszechmogącego . Tylko raczej jest to służba artystom.

K: W jaki sposób znajdujesz artystów do wystaw?

A: Zaglądam na wystawy, bądź jest to taki łańcuszek- ktoś kogoś polecił- to szybko idę na wizytę studyjną do takiego artysty. Jestem poumawiana. Na przykład w styczniu pokażemy Dawida Wojtalewicza – bardzo ciekawego artystę młodego pokolenia, który studiował w Antwerpii, wrócił z Beneluksu do Polski jest bardzo aktywny. Ma bardzo ciekawe malarstwo, które wybiega tak naprawdę poza ramy . Tworzy także obiekty malarskie, na postumentach jakieś księgi, obiekty podwieszane na płótnach. Żyje tym malarstwo jest bardzo inspirujące to jak on interpretuje świat.

K: Obecnie zauważyłam, że coraz więcej osób interesuję się kuratorowaniem niekoniecznie posiadając jakieś duże doświadczenie. Co sądzisz na ten temat?

A: Zawsze będzie dobry kurator bądź zły, zawsze będzie dobre malarstwo bądź złe malarstwo. Wiem, że Krystyna Janda kiedyś w jakimś wywiadzie powiedziała, że dla każdego znajdzie się miejsce zawsze. Uważam, że jak ktoś jest przekonany do swojej pracy twórczej  obojętnie czy ma za sobą doświadczenie akademickie ale jest przekonany i ma wizje w jaki sposób wystawa mogłaby wyglądać i jak mógłby pomóc artystą rozwijać ich ścieżkę to jak najbardziej należałoby wspierać taką osobę.

K: W twoich pracach często pojawia się przestrzeń. W jakiej przestrzeni Ty czujesz się najlepiej?

A: Tak naprawdę cieszę się bardzo, że mam moją małą pracownie, którą wynajmuje od spółdzielni mieszkaniowej we Wrzeszczu dolnym. Jest to taki mój azyl, enklawa, rodzaj miejsca, w którym mogę tworzyć i w spokoju rozwijać swoje tematy. Chyba jest to najlepsze miejsce do tej pory do uprawiania malarstwa. Bardzo dobre światło i świetnie mi się tam pracuję. Realizuję teraz temat związany z kolażem i z obrazami olejnymi zatytułowany wnętrza „interiors” za który otrzymałam stypendium kulturalne miasta Gdańska. Temat ten ukazuje klasyczne wnętrza. Ukazuje to co tak naprawdę wiemy o blokach czy loftach. Wszystko w tym projekcie jest widzowi jakby dobrze znane tyle tylko że wykrzywione zdeformowane, ocenione krytycznie w pewnym sensie. Jest to rodzaj jakiegoś szaleństwa.

K: Czym jest dla Ciebie szaleństwo?

A: Dla mnie szaleństwem może być zbytnia poprawność. Nie koniecznie musi to być figura romantycznego szaleńca, dryfującego, bądź figura topielca- cierpiącego. Szaleństwem może być zbytnia ugładzona rzeczywistość. Mieszkanie z meblami Ikea w nowoczesnych zimnych przestrzeniach loftów. Szaleństwem może być poprawne życie, zbyt poprawne żeby było szalone. Szaleństwo może być bezpośrednim odniesieniem do literatury np. do Grassa i do jego Oscara Matzherat, który krzyczy. Słynny szklany klosz Sylvi Plath. Rodzaj ochrony zbytniej nad człowiekiem. Ale to co chciałam powiedzieć o szaleństwie w kontekście tej poprawności zwykłej- Mi się wydaje, że takie życie zaplanowane od A do Z, które składa się tylko z czystej konsumpcji jest tak naprawdę szalone.

K: Czy mogłabyś dać jakąś radę dla młodych twórców?

A: Taką radą dla młodych twórców jaką mogłabym im dać to żeby zawsze byli zgodni ze swoją intuicją i  zawsze próbowali iść za nią. Wiem, że są momenty trudniejsze w życiu, zwłaszcza twórcy, którego społeczeństwo tak nie do końca akceptuję. Społeczeństwo zwłaszcza w Polsce uznaję artystę za kogoś, dziwaka co najmniej, dziwoląga jakiegoś, jakąś jednostkę podejrzaną, która para się dziwną działalnością niezrozumiałą dla mas- niszową. Chciałabym powiedzieć młodym twórcom żeby nigdy, nigdy nie poddawali się.

K: Jak widzisz malarstwo w przyszłości? Czy według Ciebie ma ono do odegrania dużą rolę?

A: Już tak dużo było powiedziane o śmierci malarstwa i potem o jego triumfie powrotnym. Myślę, że malarstwo zawsze jest albo bardzo złe albo bardzo dobre, albo ono jest albo go nie ma w takim znaczeniu działań  właśnie dla odbiorcy, czy jest w określonym kontekście historycznym, teoretycznym. Moim zdaniem malarstwo ma szanse przetrwać bo jest tak uniwersalnym medium. To tak jakbyś zakazali wykonywania muzyki klasycznej w różnych interpretacjach. Tak samo nie można wyciąć po prostu malarstwa z krwioobiegu społecznego i kulturalnego. Myślę, że ma ono duży potencjał i zawsze przeżyje. Wydaje mi się, że malarstwo może być bardzo blisko życia

K: Czy mogłabyś nam powiedzieć, który czas był dla Ciebie czasem najtrudniejszym?

A: Zdecydowanie czas końca studiów i czas tuż po studiach był najtrudniejszy, ponieważ trzeba było sobie samemu odpowiedzieć na pytanie: Czy chcesz poszukiwać samemu, po omacku, krok po kroczku, kierować się w swoim własnym kierunku autonomicznym w sztuce. I to był najtrudniejszy czas. Takie przekształcanie się przepoczwarzanie się z systemu akademickiego pozaakademickiego, trochę czasu spędzonego na stoczni, takim byciu razem z innymi artystami. Coś przypominającego komunę artystyczną tak naprawdę przepoczwarzanie się ku własnej drodze, żeby uzyskać pewną autonomię.

K: Wiem, że dużo czytasz jaka jest twoja ulubiona literatura i jaką poleciłabyś do przeczytania?

A: Ciężko powiedzieć, mam stosy książek pozaczynanych, bądź nie pokończonych. Są to takie stosiki książek przy moim łóżku. Czytam obecnie Houellebecqa tak jakby od nowa, bo czytałam wcześniej jego późniejsze powieści, ale w moje ręce trafiła jego pierwsza powieść „Poszerzenie pola walki”. Jest to świetna diagnoza no taka pesymistyczna diagnoza współczesnego społeczeństwa. Opartego na konsumpcji, takiej bezmyślnej konsumpcji i odklejeniu się od uczuć. Czytam, też fascynującą książkę Karoliny Kuszyk „Poniemieckie”, jest to przejmująca książka o powojennych czasach, o tym co zostało po wysiedlonych Niemcach i cała ta książka pochyla się co najmniej nad zwykłymi przedmiotami takimi jak słoiki czy jakieś pamiątki, aż po historię międzyludzkie bardzo przejmujące. Dużo też filozoficznych książek np. „Co malować” Lyotarda. Także jest tego dużo często wracam do pozaczynanych, takich jak Susan Sontag i jej „Dzienniki”.

K: Masz może jakiś swoich ulubionych artystów?

A: Uważam, że w dzisiejszych czasach sztuka współczesna tak naprawdę rozkwitła i uwielbiam współczesnych malarzy zachodu takich jak Cecily Brown, Matthias Weischer, Miriam Cahn, ale też Polskich malarzy bardzo szanuje i cenię np. Pawła Susida czy Marka Sobczyka, Dwurnika… jest bardzo dużo dobrego malarstwa i myślę, że warto śledzić to co się dzieje w Polsce, co np. takie imprezy jak Warsaw Gallery Weekend przybliża odbiorcy. Przybliża odbiorcy scenę najnowszą artystyczną w Polsce i warto ją śledzić. Ale warto też jeździć póki jeszcze  możemy, albo kiedy Pandemia wreszcie się skończy. Myślę, że będzie wielki boom i powrót do podróżowania i oglądania sztuki na całym świecie takie jak Biennale Weneckie, które się właśnie zbliża. Także myślę że pandemia nas trochę zamroziła, ale zawsze jest dużo do oglądania.

K: Wracając do twojej twórczości chciałam zapytać o tytuły prac, w jaki sposób one powstają?

A: Na pewno sama je wymyślam, są w dużej mierze taką prostą metaforą treści, które są zawartych w obrazach. Często są to bardzo proste tytuły takie jak sofa, stół czy jakaś sytuacja, pokój, wnętrze czy ekspansja geranium w przypadku z multiplikowanego obrazu przedstawiającego roślinę, która wypełnia cały pokój. Są to takie bardziej proste. Czasami prosty tytuł wystarczy np. obraz ksiądz, który znalazł się w kolekcji nowego Muzeum Gdańska Nomus, przedstawia katolickiego księdza przechadzającego się gdzieś po osiedlu późnym latem, widać tam zwiędnięte słoneczniki. Tak naprawdę jest to prosty tytuł nadany obrazowi, który niesie ze sobą bardzo dużo  niepokoju i treści związanych z kryzysem kościoła.

K: Wracając do przestrzeni to czy przestrzeń pandemii wpłynęła na twoją twórczość?

A: Czas lockdownu na pewno dał czy spowodował pewną opresję przestrzeni. Ludzie zostali zamknięci na rok i więcej w swoich mieszkaniach i w tym momencie była to sytuacja klaustrofobiczna. Paradoksalnie chciałam wyjść poza to zamknięcie, więc temat jaki realizuje dla Miasta Gdańska to będzie taki zeszyt – album, który wydam w formie elektronicznej. On tak naprawdę wychodzi poza pandemię, że to jest tak naprawdę tęsknota za ukazaniem przestrzeni poza własnymi czteroma ścianami. Na pewno są to pewne wizje dotyczące przestrzeni zarówno w blokach PRL-owskich jak i nowoczesnych loftach ale też jest to wizja co się z ludźmi stało tak naprawdę przez te 2 lata.

K: I myślisz, że przestrzeń może np. pomóc przetrwać taki okres zamknięcia?

A: Dwojako, może być bardzo opresyjna taka przestrzeń a z drugiej strony może być inspiracją dla kogoś, np. słyszałam o takiej młodej artystce, która w czasie pandemii zaczęła fotografować centymetr po centymetrze wnętrze w którym mieszkała i chciała stworzyć z tego fotograficzny jakiś zapis pandemiczny.

K: Natomiast jeśli chodzi o cykl Nirwany to czy mogłabyś nam przybliżyć ten wątek?

A: Wracając do Nirwany były dwie wystawy i album, który wydałam – książkę. Wystawa w Łazni 2, która miała miejsce latem ukazała cykl obrazów, które przewidziały pandemię, bo były to wątki związane z zamknięciem się całego świata i przestrzeni. Skupiam się teraz bardziej na figurze ludzkiej i o ile w Nirwanie większą rolę odegrały same opuszczone przestrzenie np. zbite witryny czy złożone parasole ogrodowe i jakieś takie opuszczone dancingi. To o tyle teraz skupiam się na ludziach i ich społecznym uwarunkowaniu się po pandemii, czy w trakcie pandemii, o ich zachowaniach np. dotyczących troski bądź strachu.

K: Patrząc na twoje obrazy zastanawia mnie ile czasu mniej więcej zajmuje Ci stworzenie jednego dzieła?

A: Obraz zatytułowany „ekspansja Geranium” malowałam szybko i tak z gestu i powstał w tydzień, dzień po dniu nakładałam nowe warstwy liści tego Geranium, które wypełniają przestrzeń i stało się taką gorgoną, czymś gargantuicznym, jakąś taką formą abstrakcyjną. Niektóre obrazy zaczynam w jednym tygodniu i kończę je po trzech tygodniach. Obraz „Obfitość” ,który znalazł się na wystawie Nirwana był malowany przez rok. Jego pierwszy człon był malowany rok wcześniej niż cała reszta. Także to zależy. Małe formy takie jak kolaże, często powstają w jeden dzień, bądź ich kolejne warstwy są nakładane dzień po dniu i trwa to tak dwa tygodnie. Niektóre obrazy maluje miesiącami i wracam do nich i odstawiam je. Niektóre małe formy powstają w jeden dzień. To zależy, naprawdę nie potrafię przewidzieć jak dużo czasu zajmie mi praca nad danym obrazem.

K: Czego mogłabym tobie życzyć w nadchodzącym czasie?

A: Poproszę życz mi wytrwałości, na pewno dalszej możliwości malowania w formie nieskrępowanej, możliwości wystawiania prac w Polsce i za granicą. Obecnie przygotowuję się do międzynarodowej wystawy w Szwecji w Helsingborgu – pokażę tam obrazy, które będą anatomią ludzkich zachowań , które będą się odnosiły do społecznych tematów.

K: Dziękuję Ci bardzo Agato za poświęcony mi czas i inspirującą rozmowę.

 

_27 października 2021

25 lat festiwalu FETA – mural

Gdański Archipelag Kultury Plama serdecznie zaprasza na oficjalne odsłonięcie jubileuszowego mura...

25 lat festiwalu FETA – mural

Gdański Archipelag Kultury Plama serdecznie zaprasza na oficjalne odsłonięcie jubileuszowego muralu „25 lat festiwalu FETA„.

Zaspa to niezwykle ważna dzielnica dla FETY. To właśnie tutaj, na nieistniejącym już pasie startowym odbyła się pierwsza edycja festiwalu, który w późniejszych latach wielokrotnie jeszcze zmieniał lokalizacje. Również na Zaspie swoją siedzibę (przy ul. Pilotów 11) ma biuro organizacyjne festiwalu.

Mamy nadzieję, że mural świetnie uzupełni zaspiańską Galerię Malarstwa Monumentalnego i będzie przypominał mieszkańcom i mieszkankom Gdańska o święcie teatru, jakim co roku jest festiwal FETA.

 

 

Powstanie muralu było możliwe dzięki wsparciu ze środków Miasta Gdańsk

Dziękujemy Spółdzielni Mieszkaniowej „Młyniec” za udostępnienie ściany przy ul. Bajana 11.

Autor projektu: Patryk Hardziej
Wykonanie: wakeuptime.pl

Wielkie podziękowania dla muralistek
(Ania Jakubowska, Bogna Storma, Alicja Kostrzyńska, Olga Yatsechko, Basia Tymoszuk).

_5 października 2021

Słuchowisko: ZLECENIE / Marek Brand

Akcja słuchowiska, dzieje się w nieokreślonym państwie. Rozpoczyna się w lotniskowym pokoju zatrz...

Słuchowisko: ZLECENIE / Marek Brand

Akcja słuchowiska, dzieje się w nieokreślonym państwie. Rozpoczyna się w lotniskowym pokoju zatrzymań, w którym przesłuchiwana jest Anna Legrand. Jest ostatnią osobą, która widziała żywego jednego z pasażerów. W trakcie przesłuchania,  okazuje się, że ów pasażer nie był zwyczajnym turystą i do gry wchodzi oficer służby bezpieczeństwa. Jednak i Anna Legrand, nie jest tą osobą, za którą się podaje…

Czytają: Marek Brand i Karolina Arczewska
Muzyka: Ignacy Jan Wiśniewski

Projekt zrealizowano przy pomocy finansowej Województwa pomorskiego

TEKST:

Bastian – Widzę, że pani spaceruje?
Anna – Trudno to nazwać spacerem.
Bastian – Nazywam się Bastian Koenig.
Anna – I….
Bastian – I?
Anna – I co?
Bastian – Nic, tak się nazywam. A pani?
Anna – Pan nie wie?
Bastian – Jestem ciekaw czy pani wie?
Anna – Panie Koenig, czy jak się pan tam naprawdę nazywa, chciałabym się dowiedzieć, co tu robię? Dlaczego zostałam zatrzymana? O co jestem podejrzana? I jak długo to potrwa?
Bastian – Dużo pytań.
Anna – Ale mało odpowiedzi. Siedzę tu już ponad dwie  godziny. Nikt ze mną nie rozmawia. Nikt mi nic nie mówi.
Bastian – Zaraz wszystko wytłumaczę. Najpierw muszę tylko dla formalności zadać kilka pytań.
Anna – Może najpierw odpowie pan na moje.
Bastian – Za chwilę…
Anna –  Nie, teraz…
Bastian –  Bo co?
Anna – Bo mam swoje prawa.
Bastian – Owszem, ale nie tu…
Anna – Słucham?
Bastian – Tu nie ma pani praw…
Anna – Myślałam, że to demokratyczny kraj…
Bastian – Owszem…
Anna – Zatem przysługują mi prawa….
Bastian- Owszem
Anna – W takim razie domagam się swoich praw.
Bastian – A konkretnie jakich?
Anna – Prawa do informacji.
Bastian – Dobrze.
Anna – To proszę o wyjaśnienie co tu robię?
Bastian – Została pani zatrzymana
Anna – Za co?
Bastian – Za chwilę wyjaśnię.
Anna – Dlaczego nie mogę  zadzwonić do ambasady
Bastian – Za chwilę będzie pani mogła zadzwonić.
Anna –  Kiedy?
Bastian – Za chwilę, już mówiłem.
Anna – Czy jestem o coś oskarżona?
Bastian – Jeszcze nie.
Anna – Jeszcze nie?  To znaczy, że „jeszcze nie” może się za chwilę zmienić na już..
Bastian – To zależy…
Anna – Od czego?
Bastian –  Od pani.
Anna – Z pewnością pan wie, że jako obywatelka innego kraju, mam prawo do skontaktowania się z moją ambasadą.
Bastian – Wiem
Anna – Więc albo postawi mi pan jakieś zarzuty i zadzwonimy do mojej ambasady, albo wypuści mnie pan stąd, z zaświadczeniem, że zostałam zatrzymana
Bastian –  Po co pani zaświadczenie?
Anna – Zamierzam walczyć o zadośćuczynienie za poniesione straty
Bastian – Pani poniosła jakieś straty?
Anna – Tak, finansowe i moralne.
Bastian – Niech pani posłucha. Widzę, że jest pani bardzo opanowana. Myśli pani racjonalnie. Z tego wszystkiego wnioskuję, że zanim zdecyduje się pani podjąć  jakieś działania przekonam ją do rozmowy.
Anna – Zanim się zgodzę, chcę, żeby mi pan powiedział, jak mam rozumieć swoje położenie. Wysiadam z samolotu, przechodzę odprawę, odbieram bagaż, idę do wyjścia i w tym momencie służba ochrony zatrzymuje mnie i prowadzi tu, gdzie siedzę bez żadnego wyjaśnienia, dwie godziny.  Jak pana zdaniem mam się czuć i co myśleć?
Bastian – Przepraszam za oczekiwanie. Moje biuro jest poza lotnikiem i dojazd zajął mi tyle czasu. Podziwiam pani opanowanie.  Zatem, żeby wszystko wyjaśnić, oświadczam, że nie jest pani ani zatrzymana ani aresztowana. Według naszej oceny jest pani ważnym świadkiem, którego chcemy prosić o pomoc.
Anna – Świadkiem czego?
Bastian – Zaraz do tego przejdę.
Anna – Więc, jeżeli nie jestem zatrzymana i aresztowana to mogę iść?
Bastian – Tak…. Jednak prosiłbym, żeby pani została, liczę na pomoc.
Anna – Zaciekawił mnie pan.
Bastian – I wzajemnie. Jednak zanim przejdziemy do sedna sprawy, muszę pani zadać kilka pytań. Tak dla formalności.
Anna – Dobrze. Chociaż proszę brać pod uwagę, że wszystkie koszty które wynikają z powodu tego zatrzymania lub jak pan woli rozmowy będziecie musieli pokryć
Bastian – Tym proszę się nie martwić.
Anna – Mogę prosić o swój telefon?
Bastian – Niestety jeszcze nie.
Anna – Jak to nie? Przecież nie jestem zatrzymana
Bastian – Procedury wymagają, żeby nie miała pani telefonu
Anna – Jakie procedury?
Bastian – Kwestia bezpieczeństwa narodowego.
Anna – Czyjego narodu?
Bastian – Co proszę?
Anna – Bezpieczeństwa czyjego narodu?
Bastian – Mojego.
Anna –  Mój telefon zagraża bezpieczeństwu pańskiego narodu?
Bastian – Chodzi o urządzenia elektroniczne…
Anna – O ile mnie pamięć nie myli, to….
Bastian – chodzi o to, że ta rozmowa jest tajna…
Anna – Sądzi pan, że mogę ja nagrać?
Bastian – Nie ma znaczenia co sądzę. Takie procedury. Po co pani telefon?
Anna –  Muszę zadzwonić
Bastian – Do kogo?
Anna – Do kogoś ważnego.
Bastian – Proszę zadzwonić z mojego telefonu.
Anna – Nie pamiętam numeru.
Bastian – To proszę napisać do kogo pani chce zadzwonić, my znajdziemy numer w pani telefonie…
Anna – Pan kpi, czy  poważnie mówi? Mam panu podać hasło do mojego telefonu?
Bastian – To pilna rozmowa, czy nie?
Anna  – Może zaczekać.  W sumie im więcej czekam tym więcej zarabiam.
Bastian –  Nie rozumiem.
Anna – Zrozumie pan w swoim czasie. A teraz proszę mi powiedzieć o co chodzi?
Bastian – Zaraz, już  w zasadzie tłumaczę, ale procedura wymaga żebym zadał  kilka pytań świadkowi.
Anna – Jakiemu świadkowi?
Bastian – Nikt pani nie powiedział?
Anna –  Nie. Świadek czego?
Bastian – Morderstwa
Anna – Słucham?
Bastian – Zginął pewien mężczyzna a pani….według naszych ustaleń jest ostatnią osobą, która widziała go żywego.
Anna –  Jednak poproszę o kontakt z ambasadą i adwokata
Bastian –  Po co? Przecież nie jest pani oskarżony. Potrzebujemy pomocy i tyle. Chyba może pani nam pomóc?
Anna – Pod warunkiem, że nie odpowiem na pytania, na które powinnam. odpowiedzieć w obecności adwokata.
Bastian –  Niech będzie.  (Bastian włącza mały dyktafon) – Przesłuchanie świadka….
Anna – Jakie przesłuchanie?
Bastian – Tak się nazywa ta czynność…
Anna – Mam gdzieś jak się to nazywa, nazywa pan to przesłuchaniem, więc w tej sytuacji nie będę nic mówiła
Bastian – Więc, jak mam to według pani nazwać?
Anna – Wywiad lub pozyskiwanie informacji. A, jeszcze jedno, skoro pan nagrywa to co mówię, to proszę przynieść mój telefon, ja też zrobię nagranie.
Bastian –  Nie ufa mi pani?
Anna –  Nie.
Bastian – Dobrze, nie będę nagrywał. Sporządzę notatkę, którą pani podpisze. Zgoda? Nazwę to nawet notatka z rozmowy. Tak będzie dobrze?
Anna – Ok.
Bastian – Może mi pani powiedzieć jak się nazywa?
Anna – Anna Legrand
Bastian – Obywatelstwo
Anna – Szwajcarskie i Brytyjskie
Bastian – Zawód
Anna – Architekt, doradca budowlany
Bastian – Stan cywilny?
Anna – Wolna
Bastian – Panna, wdowa, rozwódka?
Anna – Odmowa odpowiedzi
Bastian – Przepraszam, nie chciałem urazić… Adres zamieszkania.
Anna – Który?
Bastian – Ma pani kilka?
Anna – Jeden w Londynie, drugi w Lozannie.
Bastian – Potem to uściślimy. W jakim celu przyjechała pani do naszego kraju?
Anna – Na urlop oraz w interesach.
BAstian – Służbowo na urlop?
Anna – Tak.
Bastian –  Mogę wiedzieć co to za interesy?
Anna – Może pan.
BAstian – Więc?
Anna – Mam zaprojektować pewien budynek.
BAstian – Na czyje zlecenie?
Anna – Tego nie mogę powiedzieć.
Bastian – To niedobrze.
Anna – Dlaczego?
Bastian – Bo w tym przypadku, mogę to potraktować jako brak chęci współpracy przy próbie wyjaśnienia zabójstwa, a to już może skutkować tym, że mogę panią tu zatrzymać na 24 godziny.
Anna – Nie może pan…
BAstian –  Owszem mogę…
Anna –  Nie.
Bastian – Udowodnię pani…
Anna – Niech pan niczego nie obiecuje. Problem polega na tym, że jeżeli panu powiem, to będzie pan miał kłopoty.
Bastian – Jeżeli, co mi pani powie?
Anna – Prawdę
Bastian – Proszę się mną nie przejmować
Anna – Dobrze, powiem tylko tyle, że miałam się spotkać z Hugo Woldegenem
Bastian – Z kim…. Z Hugo….
Anna –  Woldegenem.
Bastian –Z wicepremierem?  Ale…, kiedy?
Anna – Byliśmy umówieni na 13:30  w jego biurze. Tam mieliśmy się spotkać, jednak jestem tu, więc nie tam. Tam mnie nie ma. A ponieważ stąd do tam jest daleko, nie sądzę, że uda mi się dotrzeć tam na czas.
Bastian – Ale gdyby powiedziała pani, że ma się spotkać z wicepremierem…. Ja… to byśmy przecież…. I nic nie wiem o tym spotkaniu….
Anna – Wybaczy pan, ale chyba taka osoba jak Woldegen, nie musi się tłumaczyć jakiemuś, przepraszam jaki pan ma stopień?
Bastian – Major…
Anna – Majorowi. Jeszcze majorowi, bo słyszałam, że Woldegen porywczy jest….
Bastian – Ale….
Anna – Zróbmy tak, niech pan mi dostarczy mój telefon, ja zadzwonię do pana premiera… ponieważ chciałabym panu pomóc, o ile dowiem się o co chodzi. Poproszę Woldegena o przełożenie spotkania na wieczór. Zresztą taką opcję tez rozważaliśmy
Bastian – Ja mogę zadzwonić…
Anna – Ma pan jego prywatny telefon?
Bastian – Nie.. to znaczy mam, ale nie …
Anna – Ale nie może pan z niego korzystać bez ważnego powodu
Bastian – Właśnie
Anna – Proszę przynieść mój telefon i kawę… o ile można
Bastian – Oczywiście. Idę po telefon.
Bastian – Proszę, oto pani telefon. Kawa ma być czarna, czy z mlekiem?
Anna – Bez mleka i bez cukru.
Bastian – Zaraz przyniosę.
Anna – Chwileczkę, najpierw zadzwonię do Woldegena. (wykręca numer) Halo, dzień dobry, tu Anna Legrand. Niestety zaszły pewne okoliczności, które sprawiły, że nie dotrę na 12:30. Zdziwi się pan, tutejsza policja prosi mnie o pomoc. Tego jeszcze nie wiem. Zaraz zapytam (do Bastiana) Proszę mi przypomnieć swoje nazwisko.
Bastian – Koenig, Bastian.
Anna – Bastian Koenig. W takim razie widzimy się wieczorem. Już proszę.
(do Bastiana) Wicepremier chce  z panem rozmawiać (podaje telefon Bastionowi)
Bastian – Dzień dobry panie premierze. Pani Legrand zgodziła się nam pomóc w pewnej sprawie. Tak. Oczywiście. Rozumiem panie premierze, z tym, że działam na zlecenie ministra spraw wewnętrznych, według ustalonych procedur. To żaden problem. Przekażę szefowi MSW. Życzę miłego dnia (oddaje telefon Annie)
Anna – To poproszę tę kawę i zacznijmy te moje „przesłuchanie”
Bastian – Wyjaśnianie
Anna – No tak, wyjaśnienie
Bastian – Proszę podać swoje nazwisko, adres zamieszkania
Anna – Anna Legrand, Lozanna, ul. Zamkowa 6 oraz Londyn, Złota Brama 20/23
Bastian – Zawód?
Anna – Architekt
Bastian – Cel wizyty.
Anna – Wypoczynek (pochylając się do Bastiana) O moim spotkaniu z wicepremierem nie wspominajmy
Bastian – Jasne. Przyleciała pani dzisiaj?
Anna – Tak, Lotem z Genewy o 9:30
Bastian – Kupiła pani bilet wcześniej?
Anna – Nie. Zakup był last miunte
Bastian – (Wyciąga zdjęcia.) – Czy zna pani tego człowieka na zdjęciu?
Anna –  (przygląda się) – Nie.
Bastian – Jest pani pewna?
Anna – Tak
Bastian – Niech pani się dobrze przyjrzy.
Anna – Jestem pewna.
Bastian – Nigdy go pani nie widziała?
Anna – Nigdy nie jest dobrym określeniem.
Bastian – Słucham? Jak mam to rozumieć.
Anna – Nie mogę powiedzieć, że nigdy go nie widziałam, bo go widziałam.
Bastian – Gdzie?
Anna – Dzisiaj w samolocie.
Bastian – Dlaczego pani go zapamiętała?
Anna – Bo śmierdział.
Bastian –  Jak to śmierdział?
Anna – Zwyczajnie, śmierdział potem i alkoholem….
Bastian – To znaczy, że pani….
Anna – Siedział obok mnie w samolocie z Genewy
Bastian –  A więc pani go zna!
Anna – Powiedziałam panu, że go nie znam….
Bastian – Ale twierdzi Pani, że leciała z nim w samolocie, że siedział obok…
Anna – Owszem, ale go nie znam. Znać kogoś, to znaczy wiedzieć o nim coś. Spotykać się z nim, wiedzieć co lubi, jakie czyta książki, co pije na śniadanie. Przecież pan też mnie nie zna. Owszem poznał mnie pan, ale nie zna. Więc ja go poznaję, ale nie znam.
Bastian – Może pani opisać jak to się stało, że siedział pan obok niego?
Anna – Naprawdę zadaje pan głupie pytania.
Bastian – Być może, ale to ważne. Sama pani wybrała miejsce obok niego?
Anna – Może…
Bastian – Nie jest pani pewna?
Anna –  Może jednak pójdzie pan po tę kawę?
Bastian – Przepraszam, zupełnie zapomniałem. Już idę.
Anna – Nie ma problemu.
Bastian – Proszę, kawa dla Pani. Na czym to skończyliśmy, a na tym, czy wybrała pani miejsce obok niego?
Anna – No naprawdę… nie, nie wybrałam. Kupiłam bilet last minute i to było jedyne wolne miejsce, obok niego.
Bastian – Rozumiem.  Rozmawialiście?
Anna –  Nie.
Bastian – Dziwne, lecieliście razem kilka godzin i nie zamieniliście ani słowa?
Anna – Nie powiedziałam, że nie zamieniłem z nim ani słowa… powiedziałam, że nie rozmawialiśmy.
Bastian –  Znowu nie rozumiem…
Anna – On mówił. Gadał jak najęty przez prawie godzinę
Bastian- Naprawdę
Anna – Strasznie to było irytujące. Jeżeli pan cos takiego nazywa rozmową to gratuluję pana bliskim.
Bastian – A co mówił?
Anna – Nic ciekawego. Powie mi pan o co chodzi?
Bastian – Powiem. Otóż ten człowiek, to Peter Gordon, Anglik z Liverpoolu, znany jako Orka.
Anna – Jak?
Bastian – Orka. Płatny zabójca, którego ściga Interpol i kilka innych agend z całego świata.
Anna – Teraz pan żartuje?
Bastian –  Nie. Proszę o to listy gończe, wystawione za nim. Oczywiście używał kilku innych nazwisk, ale to bez wątpienia on… Od kilku miesięcy był tropiony przez nasze służby. Mieliśmy go dzisiaj aresztować, niestety nie udało się… ktoś mu pomógł uciec
Anna – Nie sądzi pan chyba, że ja…

Bastian – Jest pani ostatnią osobą, z którą go widziano.

Anna – To absurd, jednak chyba skorzystam z telefonu do premiera…

Bastian – Ja nie twierdzę, że pani mu pomogła uciec…

Anna – Coś pan insynuuje…

Bastian – Chodzi o to, że on nie żyje…

Anna – Że co?

Bastian – To właśnie jest dziwne. Mieliśmy go aresztować po wyjściu z lotniska, ale zmarł odbierając walizkę z taśmy…

Anna – Tak po prostu zmarł?

Bastian – To właśnie ustalamy. Teraz trwa sekcja… Dowiemy się za kilka godzin co było przyczyną…

Anna – Nie wiarygodne..

Bastian – A jednak. Widzi pani jesteśmy pewni, że szykował coś u nas, niestety, ponieważ zmarł, nie możemy go przesłuchać, a z kimś miał się tu spotkać

Anna –  Nie sądzi pan, że ze mną?

Bastian –  Nie, oczywiście, że nie, ale może powiedział coś, co byłoby dla nas ważne…

Anna – Nie wiem, w zasadzie gadał całą godzinę, ale …

Bastian – Tak…

Anna – Nie wiem o czym.

Bastian – Jak mam to rozumieć

Anna – Udawałem, ze go słucham. Mam taką przypadłość, że udaję… Twierdził, że leci pierwszy raz i strasznie się denerwuje i czy mogę z nim porozmawiać podczas startu…. Wystartowaliśmy a on nie przestawał gadać. Słuchałam go na początku, przez 10, może 15 minut, a potem się wyłączyłam

Bastian –  A pamięta pani, co mówił podczas startu? Przez te 15 minut?

Anna – Najpierw się przedstawił

Bastian – Jak?

Anna – Nie jestem pewien, chyba Dawid Hal… tak Dawid Hal. Powiedział, że jest szefem małej firmy elektronicznej i leci spotkać się z dyrektorem jakiejś dużej spółki….

Bastian – Pamięta pani jakiej?

Anna – Nie, jakiejś dużej… zaraz powiedział.. to największa firma w tym kraju

Bastian – ELTECS

Anna – Może…

Bastian –  Nie powiedział, z którym dyrektorem się miał spotkać

Anna – Powiedział, ale nie pamiętam

Bastian – A pamięta pani czy chodziło o dyrektora generalnego czy może prezesa?

Anna – Nie…powiedział tylko… mam takie argumenty, że będą mi z ręki jedli… powtarzał kilka razy „sami chcieli”, „to ich pomysł”… po godzinie przeprosiłam go i zasnęłam. (chwila ciszy) O kurwa!

Bastian – Słucham

Anna – O kurwa powiedział dwa razy. Przy lądowaniu. Ale  tak sobie myślę, że to wszystko mogło być udawane….

Bastian – Co wszystko?

Anna –  No jego reakcje… powiedział pan, że to płatny zabójca, a  oni są chyba opanowani, raczej nie boją się latać….

Bastian –  Skąd pani wie?

Anna – Nie wiem , tak się zastanawiam. A pan co o tym sądzi?
Bastian – Nie wiem. Mam za mało faktów

Anna – Przepraszam, gdybym wiedziała….

Bastian – Trudno… Czy jeszcze coś pani sobie przypomina?

Anna –  Nie…

Bastian – Szkoda… No nic. Dziękuję za pomoc. Gdzie mamy Panią odwieźć?

Anna – Do Royal Hotelu

Bastian – I przepraszam za kłopot…

Anna –  Nie ma problemu. Zaraz… on cos mówił o Agnes…

Bastian – Jakiej Agnes?

Anna – Dwa razy powiedział, Agnes na mnie czeka….

Bastian – A powiedział, kto to?

Anna –  Nie pamiętam, nie raczej nie…

Bastian – Szkoda. W każdym razie, gdyby pani sobie coś przypomniała, to proszę zadzwonić. To moja wizytówka. Proszę dzwonić o każdej porze.

Anna wstaje –Miło było poznać pana, majorze.

[Bastian wybiera numer]

Bastian – Kristians, przygotuj mi informacje na temat ELTECS. Chcę mieć wszystko o ich zarządzie i dyrektorach. Chcę też mieć wszystkie dostępne nagrania dotyczące Orki. Przesłuchaliście stewardesy? Chcę mieć raport i nagrania na biurku. Dzwoń o każdej porze. Kto dzwonił? Elza? Dobrze zaraz zadzwonię. Bastian z tej strony. Dzwoniłaś, masz coś o tej Legrand? Nic? Dobrze nie musisz, skoro ty nic nie znalazłaś to nie ma sensu szukać dalej. Za dwie godziny będzie opinia patologa.  Niech czwórka będzie w pogotowiu. Będę tam za godzinę. Słuchaj, ta Legrand zatrzymała się w Royalu, załóżcie jej podsłuch. Jaki nakaz? A nakaz. Potem załatwimy.

Wchodzi Anna, za nią Bastian

Anna – Czego się pan napije?

Bastian – Niczego. Dziękuję.

Anna – Nie będzie panu przeszkadzało, jeżeli ja… wie pan uwielbiam Burbona. No i lepiej mi się myśli.

Bastian – A, jak spotkanie z wicepremierem?

Anna –Tajemnica

Bastian – Przepraszam.

Anna – Proszę niech pan siada.

Bastian – Nie podobało się pani w Royalu?

Anna – Nie mieli pokoju z widokiem na morze.

Bastian – Rozumiem. A więc co pani sobie przypomniała?

Anna – Skrawki informacji, a przy okazji to jak zmarł ten Orka?

Bastian – Nie uwierzy pani.

Anna – Zobaczymy

Bastian – Zawał, zwykły zawał serca.

Anna – Taki młody?

Bastian – Mnie też to dziwi.

Anna – A więc nikt do nie otruł?

Bastian – Dlaczego pani mówi o truciźnie?

Anna – Wcześniej sugerował pan, że go zamordowano.  Czytałem, że tacy ludzie mają rożne metody, trucia….

Bastian – Naczytała się pani powieści sensacyjnych. Orka to był bandyta, nie szpieg, tylko bandyta, takich się nie zabija skrytobójczo, takich się łapie, zabija  w obławie, zabija podczas próby ucieczki, ale nie truje.

Anna – Możliwe, w końcu pan jest specjalistą od przestępców.

Bastian – Co pani sobie przypomniała?

Anna – Może to mało istotny szczegół, ale on też powiedział „Posiedzę sobie na Złotej, będzie jak dawniej” – zapytałem co tam jest, a on powiedział, że hotel

Bastian – Coś jeszcze?

Anna – Tak. Powiedział „czwórka nie da rady”

Bastian – Co miał na myśli?

Anna –  Nie wiem, nie skupiałam się, ale ta czwórka, to  go chyba męczyła, bo powiedział  „cała ta czwórka to pierdolenie w bambus”

Bastian – Wie pani co? Jeżeli to nie kłopot to jednak się napiję.  Mogę zdjąć marynarkę? Ciepło tu.

Anna – Proszę. Myślałam, że nosi pan broń pod pachą.

Bastian – Na pasie mi wygodniej.

Anna – Wygląda pan na zmęczonego.

Bastian – Bo to był męczący dzień i pełen rozczarowania

Anna – Dlaczego?

Bastian – Liczyłem na awans. Aresztowanie Orki to byłby sukces…

Anna – Byłby pan pułkownikiem?

Bastian – Podpułkownikiem no i jeszcze mógłbym zostać szefem w….

Anna – Gdzie?

Bastian – Nie ma znaczenia.

Anna – Rozumiem, tajemnica.

Bastian – Każdy ma jakąś.

Anna – Pewnie tak. Długo pan pracuje już w tym zawodzie

Bastian – Dziewiętnaście lat

Anna – A rodzina?

Bastian – Co?

Anna – No, żona dzieci?
Bastian –  Nie mam, nie ma czasu. A pani?

Anna – Czy mam rodzinę? Nie.

Bastian – Brak czasu?

Anna – Nieszczęśliwa miłość.

Bastian – Czasami się taka zdarza?

Anna – Jak będzie okazja,  to kiedyś panu opowiem. Myślę, że będę częstym gościem w waszym kraju. (patrzy na pistolet)

Bastian – Co się stało?

Anna –  Nic, patrzę na pistolet.

Bastian – Przepraszam, zaraz schowam

Anna – Nie, nie przeszkadza mi. To Beretta prawda?

Bastian – Skąd pani wie?

Anna – Mogę potrzymać?

Bastian –  Może pani. Tylko wyjmę magazynek i sprawdzę komorę.

Anna – Proszę się nie obawiać…

Bastian –  Nie obawiam się. Skąd pani wie?

Anna – Co?

Bastian – że to Beretta?

Anna – Strzelałam z niej, z colta i glocka też.

Bastian – Ciekawe. Kiedy?
Anna –  Z Beretty? Trzy, może cztery lata temu. Ach ta pana podejrzliwość. Jak pan pewnie wie,  jestem dobrze sytuowana, co daje powód do radości i zmartwień. Jednym z nich jest możliwość napadu, więc mam pozwolenie na broń. Testowałam kilka sztuk.  Między innymi Berettę. Dobra broń, celna i niezawodna, ale ciężka. Wybrałem Glocka i Waltera.

Nie chciał pan Glocka?

Bastian – Nie, czasami muszę coś wbić, a Glock jest za lekki?

Anna – Gwoździe?

Bastian –  Nie, czasami muszę, coś komuś wbić do głowy…. żartuję… lubię czuć ciężar broni

Anna – Jeszcze kieliszek?

Bastian – Chyba się skończyło

Anna – Mamy jeszcze w lodówce hotelowy alkohol.
Bastian – To poproszę.

Anna – (nalewa sobie i Bastionowi, po czym wypija trochę ze swojego kieliszka) –  przepraszam, muszę do łazienki.

Bastian – Proszę śmiało iść, ja tu zrobię małą rewizję

Anna –  Proszę się nie krępować.

Anna – Słaba ta rewizja.

Bastian – Postanowiłem, że tylko założę podsłuch.

Anna – Jeden?

Bastian – Jeden wystarczy.

Anna – Skoro pan tak uważa

Bastian  – Mogę zadać prywatne pytanie?

Anna – Proszę

Bastian – Skąd pani zna Woldegena?

Anna – Nie znam

Bastian –  Jak to?

Anna – Spotkałam się z nim dzisiaj po raz pierwszy.

Bastian – Wydawało mi się, że rozmawiacie dość swobodnie.

Anna – Niby dlaczego mielibyśmy być spięci. Woldegen jest znajomym mojego znajomego. Kiedyś projektowałam dla niego pewne… coś….w każdym razie.

Bastian – Rozumiem. Dużo pani zarabia?

Anna – Wystarczy…Nie lubię luksusów, ale też nie jestem nadmierną ascetką. I też nie przesadzam z cenami, ale też nie biorę wszystkich zleceń. Tylko te, które mnie naprawdę interesują.

Bastian – Jakie?

Anna – Ciekawe, wymagające i trudne do realizacji.

Bastian – Ja też lubię pogmatwane sprawy, to znaczy nie tak chciałem się wyrazić.

Anna – Rozumiem.

Bastian –Zaprojektowała pani coś znanego…

Anna – Unikam takich rzeczy. Nie mam potrzeby afiszowania się. Dzięki temu mam naprawdę fajne zlecenia.

Bastian – Ciepło tu… mogę zdjąć krawat?

Anna – Faktycznie, ciepło, a czy ja mogę zdjąć pulower?

Bastian – Jest pani u siebie.

Anna – Może klimatyzacja się zepsuła a może po alkoholu nas tak rozgrzało…

Bastian – Możliwe.

Anna – Zabił pan już kogoś?

Bastian – Dlaczego chce pani wiedzieć?

Anna – Przepraszam, głupie pytanie.

Bastian – Pytanie jak pytanie. Kilka razy musiałem.

Anna – W stanie wyższej konieczności?
Bastian – Tak

Anna – Bandytów

Bastian – Tak.

Anna – Do pana też strzelali, chcieli pana zabić?
Bastian – Tak.

Anna – Jak pan sobie z tym radzi?

Bastian – Mamy świetnych psychologów.

Anna – Ponoć to się gdzieś odkłada w organizmie

Bastian – Pocieszam się tym, że eliminuję szuje, które są zagrożeniem dla innych.

Anna – Nigdy się pan nie zawahał?

Bastian – Nigdy. Gdybym się wahał, nie siedziałbym tu z panią.

Anna – Rozumiem.

Bastian –  Nie sądzę.

Anna – A jednak…

Bastian – Pani się wydaje, że rozumie. Myśli pani, że mnie trzeba pocieszać, że jestem zażenowany, że mówienie o tym sprawia mi trudność. Wydaje się pani, że budzę się w nocy, spocony, z przyśpieszonym oddechem, że łykam tabletki albo piję alkohol…. Tak pani myśli?
Anna – … tak..

Bastian – Niestety tak nie jest. Naoglądała się pani filmów….Tak nie jest…

Anna – W pana przypadku.

Bastian – Tak, w moim przypadku. I podejrzewam, że w przypadku innych oficerów z takim stażem. Inaczej nie byłbym tu gdzie jestem.

Anna – W hotelu?

Bastian – (zaczyna się śmiać) Robi się późno. Pójdę już. (wstaje powoli)

Anna – Wygląda pan na przemęczonego…

Bastian – Może. (Bastian rusza w kierunku wyjścia)

Anna – Nietoperz… tak nietoperz…

Anna – Ten facet z samolotu…

Bastian – Orka…

Anna – Tak, przypomniałem sobie, że powiedział „nie cierpię drania, ale muszę go znaleźć”

Bastian – Dokładnie tak powiedział?

Anna – Tak, co prawda wypił już kilka drinków, zapytałem kogo nie cierpi, a on tak się dziwnie spojrzał i powiedział – Nietoperza, gdzieś tu krąży

Bastian – Tak powiedział? (Bastian siada)

Anna – Tak

Bastian – Powiem coś, co może pozwoli pani przypomnieć więcej z jego gadania. Nietoperz to inny płatny zabójca, jeszcze bardziej niebezpieczny niż Orka. A zatem Orka i Nietoperz coś szykowali… tylko gdzie i dla kogo… Muszę iść… (siedzi) Muszę jakoś…. Dobranoc (siedzi)

Anna – Dobranoc.

Bastian – Co się stało?

Anna – Nic

Bastian –  Nic, a czemu nie mogę się ruszyć

Anna – To przez format.

Bastian – Jaki format… wylew… nic nie pamiętam.. (rozgląda się) Mam  halucynacje….

Anna – Nie

Bastian – A kto do mnie mówi?

Anna – Ja.

Bastian – Aha. A konkretnie to kto?

Anna – Anna Legrand

Bastian – Coś mi to mówi… A ja kim jestem…

Anna – Bastian Koenig

Bastian – Bastian? Głupie imię.

Anna – Imię jak imię.

Bastian –  Może…  To kim jestem i gdzie?

Anna – Jest pan majorem służby bezpieczeństwa.

Bastian – O kurwa, nieźle.

Anna – A jest pan w gościnie u ….

Bastian – w domu?

Anna – Można tak powiedzieć

Bastian –  ponuro tu, nie ma tego no…

Anna – Czego nie ma?

Bastian – Takich otworów w ścianie….

Anna – Okien?

Bastian – Właśnie

Anna – Kto by przypuszczał….

Bastian – Kto by przypuszczał co?
Anna – Że format tak zadziała.

Bastian – Nie rozumiem.

Anna – Ja też nie rozumiem.

Bastian – A czemu jestem związany.

Anna – Dla pańskiego bezpieczeństwa. Zresztą za 10 min pana rozwiążę.

Bastian – Może mi pani to jakoś wyjaśnić.

Anna – Za chwilkę. Najpierw pan odpowie na kilka moich pytań.

Bastian – No nie wiem…

Anna – Czego pan nie wie?

Bastian – Czy będę znał odpowiedzi.

Anna – Pan będzie znał.

Bastian – To niech pani pyta…

Anna – Jest pan gotów?

Bastian – Więcej nie będę.

Anna – Nietoperz, mówi to panu coś?

Bastian – Mysz ze skrzydłami. Ssak… a może gryzoń… Mieszka w jaskiniach, poluje nocą…. Ma w głowie coś takiego jak radar… Niektórzy przypisują mu diabelskie pochodzenie. Dracula chyba się zmieniał w nietoperza.

Anna – Ma pan rację…

Bastian – Rozwiąże mnie pani?

Anna – Jeszcze chwila. Dzwoniła pana żona.

Bastian – Martwi się?

Anna – Tak

Bastian – Czemu?

Anna – Bo pan nie potrafi kłamać.

Bastian – Ona tak powiedziała?

Anna – Pan tak powiedział.

Bastian – Kiedy?

Anna – Jakiś czas temu. No ale starczy tej gry.

Bastian – W dalszym ciągu, nie rozumiem…

Anna –  Niech pan posłucha, bo nie będę powtarzała dwa razy.  Za dwie minuty pana rozwiążę, co nie zmieni pana sytuacji, ponieważ nie będzie się pan mógł ruszyć…

Bastian – A więc wylew…

Anna – Nie możesz się ruszyć, bo dostałeś środek zwany formatem. Działa na ośrodek ruchu. Podałam małą dawkę, która będzie cię utrzymywać w tym stanie ok pięciu godziny. Mamy więc jakieś 4 i pół godziny…

Bastian – A co potem?

Anna  – A potem… potem cię zabiję.

Bastian – Dlaczego?

Anna – Po to mamy te cztery i pół godziny, żeby zrozumieć dlaczego.

Bastian – Ale ja nic nie zrobiłem

Anna – Wyjaśnijmy sobie coś. Owszem, format działa na ośrodek ruchu, ale nie czyni z ludzi debili, nie zaburza ich pamięci i nie zmienia osobowości. Więc przestań kurwa udawać  kogoś, kto stracił pamięć. Jeżeli będziesz dalej udawał, to zabiję Cię już za chwilę. Przepraszam gdzie moje maniery. No więc nie chce mi się tracić czasu na głupie gierki. Która do zasada… A już pamiętam zasada 5 waszych służb specjalnych. . Jeżeli zostałeś odurzony i pozbawiony wolności, udawaj, że straciłeś pamięć, graj na zwłokę i obmyślaj plan co robić. No więc jak? Gramy…

Bastian – Ale ja naprawdę nie pamiętam….

Anna (bierze ze stołu pistolet Bastiana, ładuje magazynek, przeładowuje broń) – Jak chcesz…

Bastian – ale..

Anna – No musze przyznać, że dzielnie się trzymasz, jednak ja nie mam ochoty na zabawy (odbezpiecza pistolet) – Trudno, najwyżej się nie dowiemy dlaczego muszę ci wpakować kulę w głowę.

Bastian – Dobrze. Ok.

Anna – Co dobrze? Co ok.?

Bastian – Bastian Koenig, major korpusu bezpieczeństwa.

Anna – Wydział?

Bastian – kontrwywiad

Anna – Wiedziałam.

Bastian – No widzisz, wszystko można po dobroci…

Anna – Wiedziałam, że nie powiesz prawdy, więc się przygotowałam.

Bastian – Co jest w tej strzykawce?

Anna – Jad pewnego owada. Wywołuje ból w zależności od stężenia…

Bastian – Wierzę na słowo. Będę mówił prawdę.

Anna – Umówmy się tak. Zadaję pytanie, ty odpowiadasz. Zła odpowiedź, sprawiam ci ból. Kłamiesz, zwiększam dawkę. Uwierz mi w sprawianiu bólu, ty i twoi chłopcy możecie się wiele ode mnie nauczyć. A teraz musisz poczuć przedsionek bólu. Tylko najpierw knebelek do buzi.

Anna – Wydział

Bastian – Kurwa, oszalałaś, ty już nie żyjesz suko….

Anna – Za mała dawka?

Bastian – wydział operacji, tajnych kurwa operacji  …..

Anna – Dziękuję

Bastian – Mam w dupie twoje dziękuję. Moi ludzi już tu jadą, za chwilę tu będą….

Anna – Twoi ludzie? Twoi ludzie? Chyba jednak tu nie jadą. Szukać cię będę najwcześniej jutro rano. Ostatnie twoje słowa jakie słyszeli to (puszcza nagranie z telefonu) „To był męczący dzień i pełen rozczarowania. Muszę iść… Dobranoc” W taksówce potwierdziłam pobyt w Royalu, ale zameldowałam się w King Palace, pod nazwiskiem Irma Szenfeld. Zastanawiasz się czemu w moich rzeczach na lotnisku nie było tego paszportu? Moi ludzie wcześniej go tu przywieźli. Nie zastanowiło cię to, czemu czekałam na ciebie w holu? A kiedy twoi koledzy zaczną wypytywać o obcokrajowców, okaże się, że jedna bogata Niemka, wyczarterowała w nocy samolot do Turcji.

Bastian – Namierzą nas

Anna – Naprawdę? A jak?

Bastian – Zostawiłem tu podsłuch

Anna – Tam.

Bastian –  Co tam?

Anna – Tam zostawiłeś podsłuch, bo teraz jesteś tu.  Zresztą ta pluskwa z lampy i pluskwa z guzika twojej marynarki to wszystko na co cię stać? A Twój telefon jest w Hotelu Royal

Bastian – Czego chcesz?

Anna – Dojedziemy do tego.

Bastian – Byle szybko, o dziewiątej mam spotkanie.

Anna – Spokojnie, mamy dużo czasu. Zdążysz na spotkanie

Bastian – Mam nadzieję.

Anna – No więc jak?   Powtarzamy terapię bólową czy odpowiesz na kolejne pytanie?

Bastian – Odpowiem.

Anna – Dlaczego przyszedłeś do mnie?

Bastian – Dzwoniłaś, że masz informacje

Anna – Ej, nie robimy z siebie wała, dobrze.

Bastian – Bo chciałam, żebyś się odkryła.

Anna – Podejrzewałeś mnie od początku?

Bastian – Przecież głupi nie jestem. Zatrzymują cię na lotnisku, przesłuchuje cię oficer służb bezpieczeństwa , a ty spokojnie i rzeczowo odpowiadasz na pytania. No może lekkie poirytowanie, które zagrałaś…

Anna –  Gówno prawda, przyszedłeś bo chciałeś się dowiedzieć czy wyciągniesz ode mnie coś na temat Woldegena.  Chciałeś wiedzieć czy odkryjesz co mnie z nim łączy. Mam rację?

Bastian – Tak

Anna – A tymczasem dupa…

Bastian – Jak na razie. Jakieś kolejne pytania?

Anna – Tak. Orka, Nietoperz, Widmo, kto u was wymyśla takie kretyńskie pseudonimy?

Bastian –Jest taki jeden.

Anna – Pozwalasz mu?

Bastian – Kuzyn szefa.

Anna – No to wiele tłumaczy. Przeczytać ci wyniki sekcji Orki?

Bastian – Już masz?

Anna – Ja? Nie. To ty masz, tylko nie zdążyłeś odebrać z maila.

Bastian – Ciekawe jak długo się bawiłaś z hasłem.

Anna – Siedem minut. No więc przyczyną śmierci Orki, było zatrzymanie akcji serca, spowodowane podaniem mu nieznanej toksyny. Nie określono sposobu podania toksyny.  Na ciele brak widocznych miejsc wkłucia, obrzęków, czy zadrapań

Bastian – Ciekawe. Więc ktoś go wykończył.

Anna –  Na to wychodzi. Ciekawe jak. Słyszałam, że jest jakaś trucizna, którą podaje się przez uszy

Bastian – Naprawdę?

Anna – Tak, trzeba tylko poczekać, aż ofiara da nam sposobność. Na przykład wyjdzie do ubikacji w samolocie i zostawi swoje słuchawki na siedzeniu.

Bastian – Kretyn… tak się dać podejść.

Anna- Chcesz jeszcze o coś zapytać?

Bastian – A co już kończymy?

Anna – Nie, jeszcze nie.

Bastian – To dobrze, bo miło się gawędzi

Anna – Ale ze mnie gapa, zapomniałam pana rozwiązać.

Bastian – A to bezpieczne?

Anna – Dla kogo?

Bastian – Dla mnie.

Anna – Chyba tak.

Bastian – No kretynka kurwa, jeżeli dobrze rozumuję, to ten środek zwiotcza mięśnie, więc jak mnie rozwiążesz to jest szansa, ze pierdolnę tu z krzesła na podłogę. A jeżeli rozbiję głowę, to mój mózg zachlapie podłogę. I zostaną ślady. DNA mówi ci to coś?

Anna – Trzeba mieć.

Bastian –  Co?

Anna – Mózg.

BAstian – Patrzcie kurwa jaki błyskotliwa…

Anna – Jakbyś miał mózg, to byś mnie złapał kilka lat temu, albo wczoraj zapuszkował na lotnisku.

Bastian – A chciałem, miałem takie przeczucie.

Anna –  W tym zawodzie, jak się nie słucha intuicji to trzeba przejść na emeryturę.

Bastian – Może trzeba było.

Anna – W zasadzie to dobrze, że nie przeszedłeś.

Bastian – Dlaczego

Anna – Wiesz zabicie emeryta to w sumie nic nobilitującego.

Bastian – Ja trzeba to trzeba. Wiesz tak się zastanawiam…

Anna – I jakie wnioski?

Bastian – Kim ty kurwa jesteś, że bezczelnie porywasz oficera wywiadu w jego własnym kraju? Jak to się dzieje, że mój najlepszy człowiek nie potrafi niczego się o tobie dowiedzieć? Co tu jest grane?

Anna – I w jakim kierunku dryfuje twoje myślenie?

Bastian – Że to pierdolone ćwiczenia

Anna – Ćwiczenia?

Bastian – Tak. Słyszałem o takiej koncepcji, że od czasu do czasu trzeba wydziałem potrząsnąć, zrobić ćwiczenia, przeprowadzić selekcję. Jasne, nawet Hansen mówił, że góra coś szykuje

Anna – Hanesen, ten programista.

Bastian – I tu cię mam. Skąd niby znasz Hansena? A więc to kurwa ćwiczenia.
Anna – Tak uważasz? A ból?

Bastian – Ma być realistycznie. To jaki masz stopień

Anna – Nie mamy stopni

Bastian – O kurwa, agenci specjalni?

Anna – Zmieńmy temat

Bastian – Dlaczego, ten jest bardzo ciekawy.

Anna – Wróćmy do sedna naszego spotkania.

Bastian –  W sumie ty tu rządzisz. Na razie.

Anna – Lubisz podróże?

Bastian – Jak każdy.

Anna – Nie każdy lubi. Ja na przykład nie lubię.

Bastian – Zapaliłbym

Anna – Może potem

Bastian – No dobrze. Kończmy tę zabawę

Anna – Więc uważasz, że to zabawa?

Bastian – Tak. Czego was tam kurwa uczą w tych akademiach. Jak tak ma wyglądać pozyskiwanie informacji, to nie dziwota, że zaliczamy wpadki na całym świecie

Anna – Jak z tymi podróżami.

Bastian – No ta kurwa swoje

Anna – Panie Majorze, mam prośbę…

Bastian – O, taki ton mi się podoba…

Anna – Żeby pan nie używał wulgarnych słów

Bastian – A co dziecko się zawstydza?

Anna – Nie, dziecko ma strzykawkę… No więc lubisz podróże?

Bastian – Nie

Anna – Nie? Dlaczego? Boisz się latać?

Bastian – Jakby Bóg chciał, żebym latał to bym był ptakiem.

Anna – Wierzysz w Boga?

Bastian – A co nie wolno?
Anna – Oczywiście, że wolno. Może jesteś ptakiem.

Bastian – Chcesz sprawdzić czy umiem latać i wypchnąć mnie z okna?

Anna – Doskonały pomysł.

BAstian – Cieszę się, że mogę się przydać.

Anna – No, to teraz trochę popracujemy. (bierze strzykawkę)

Bastian – Może jednak zrobimy przerwę? Zostaw tę strzykawkę

Anna – Niestety ta cześć planu zakłada, że zanim zapytam muszę przypomnieć ci o bólu i muszę zwiększyć dawkę

Bastian – Kurwa, szmata….  zasr…

Anna – Na razie o 15 procent

Bastian – Niczego nie zwiększaj. Powiem bez pomocy

Anna – Ale czy powiesz prawdę?

Bastian – To chyba będziesz wiedziała

Anna – Ach te gdybania

Bastian – To co mam zrobić, żebyś uwierzyła

Anna – Podaj szyfr do sejfu

Bastian – Jakiego sejfu?

Anna – Twojego. Tego co jest u ciebie w domu.

Bastian – To gdzie my jesteśmy?

Anna – U ciebie w domu.

Bastian – Ale jak kurwa….

Anna – Jak tu weszłam? Kilka razy już tu byłam.

Bastian –  Co ty pierdolisz?

Anna – Wszystko w swoim czasie.  Szyfr. I żebyś wiedział, odłączyłam system alarmowy

Bastian – Co? Jak? Skąd wiesz o alarmie?

Anna – Zakładałam to wiem.

Bastian – Ale to zostało założone osiem lat temu

Anna – i modyfikowane co rok

Bastian –   kim ty jesteś?

Anna – Szyfr

Bastian – 2,8,4,6,1,17

Anna – jeżeli nie otworzę za pierwszym razem, to dowiesz się co to jest dawka 25 procent

Basrtian – Zaczekaj

Anna – Słucham?

Bastian – 2,8,4,6, 5, 17

Anna – Na pewno?

Bastian – Na pewno i niech cię kurwa drzwi przygniotą

Anna – Nie przygniotą, są na specjalnych szynach. Jak wrócę to porozmawiamy o cudownych latach dwutysięcznych.

Bastian – O wszystkich?

Anna – O każdym roku.

Bastian – A więc tak wygląda moja piwnica?

Anna –  Nie do końca twoja.

Bastian – No to moja czy nie?

Anna – Twój dom to bliźniak prawda?

Bastian – Prawda.

Anna – Z możliwością wykupu.

Bastian – To też wiesz.

Anna – To była dopiero okazja. W starym mieszkaniu pęka rura i mamy mały potop. A tu nagle, znajomy mówi, że jest fajny domek do kupienia, a wasadzie pół domku. A w drugiej części mieszka samotny starszy człowiek. Emerytowany kapitan. Sympatyczny człowiek prawda?

Bastian – Owszem i sprawdzony przez wywiad…

Anna – Oczywiście pozytywnie zweryfikowany. I ten sympatyczny człowiek, pewnego dnia informuje sąsiada, że będzie robił remont garażu. Tak na wszelki wypadek informuje, żeby pan Major nie był zdziwiony hałasami. Nie wie co prawda, kiedy remont się zacznie. To w zasadzie kwestia najbliższych dni, no może tygodni.

Bastian – Genialny pomysł

Anna – Jaki?

Bastian – Kto ze służb bezpieczeństwa wpadł na taki genialny pomysł, żeby tak mnie osaczyć. Przecież zalanie mieszkania, zakup bliźniaka to sprawy sprzed kilku lat. Ułożyliście taki misterny scenariusz, że palce lizać.

Anna – A ty znowu o tym sprawdzianie.

Bastian – To niby co to jest?

Anna – Dobrze, odkryjmy kilka kart. Czas nam się kurczy. Tylko zacznę od tyłu. Łatwo będzie zrozumieć.  No więc wczoraj na lotnisku zostaje zamordowany Orka, płatny zabójca, będący rzekomo na liście najbardziej poszukiwanych przestępców na świecie.  Fakt, Orka to rzeczywiście płatny zabójca, poszukiwany przez służby wielu krajów. Tu twoja opowieść się zgadza. Tylko w jednym kraju Orka może czuć się bezpiecznie. W swoim rodzinnym, gdzie tak naprawdę jest kapitanem tajnej służby. Pracuje w  sekcji tajnych operacji. Tylko kilka osób wie, że Orka, to tak naprawdę kapitan Clark Dowson.

Bastian – Jeżeli masz takie informacje to musisz być albo z naszych służb, albo….

Anna –  Z tych co to rozpracowują wasze.

Bastian – CIA, MI6, KGB?

Anna – Jest jeszcze ktoś, kto wie kim jest Orka. To drugi płatny zabójca… nadążasz?

Bastian – Nietoperz?

Anna – Tak. Nietoperz, który dostał zlecenie na Orkę. Nietoperzyca w zasadzie.

Bastian – Kurwa, jaka wtopa. No tu się wyłożyłaś. Nietoperz nie istnieje. Wymyśliliśmy go i przypisywaliśmy mu zabójstwa Orki.

Anna – Patrz, jak to nigdy nie wiadomo, kiedy fikcja staje się prawdą. A może Nietoperz powstał niczym zły duch ze złych uczynków, który nagle postanowił wykończyć Orkę.

Bastian – Zabija go.

Anna – Owszem, ale przed tym, wysyła do niego ostrzeżenie, że go szuka. Orka co prawda wie, że Nietoperz nie istnieje, ale na wszelki wypadek, postanawia wrócić do rodzinnego kraju, żeby wyjaśnić sprawę ze swoją centralą. Boi się, że z niewiadomego powodu, trafił do ostrzału.

Bastian – Kto wynajmuje rzekomego Nietoperza?

Anna – Powoli, powoli, aż tak nam się nie śpieszy.

Bastian – Dobrze, pani tu rządzi

Anna (przeglądając papiery z sejfu) – Niezłe archiwum. Można pół kraju udupić. A ilu ludzi można trzymać za mordę. Ciekawe. Ile to warte?

Bastian – Zależy dla kogo?

Anna – Dla opozycji, pewnie kilkadziesiąt milionów dolarów, ale dla np. jakiegoś mocarstwa kilkaset.

Bastian – To może sobie weź i ….

Anna – I?

Bastian – Sama zdecyduj. Mam jeszcze kilka takich sejfów.

Anna – Gówno masz

Bastian – Dobra, mów o co chodzi?

Anna – Wróćmy do pytania o podróże.

Bastian –  Już powiedziałem, że nie lubię.

Anna – Ale swego czasu podróżowałeś?

Bastian – Kilka razy.

Anna – Zwłaszcza pomiędzy 2001 a 2006.

Bastian – Tak.

Anna – A konkretnie gdzie?

Bastian – Nie wiesz?

Anna – Wiem, ale chcę potwierdzić.

Bastian – Posłuchaj, skoro i tak mnie zabijesz, to po co mam ci opowiadać. To ma być jakaś tortura? Jakaś zemsta? Tak, z pewnością chodzi o zemstę. Tylko za co?

Anna – Zaraz do tego dojdziemy. Nazwałbym to raczej sprawiedliwością.

Bastian – A rozumiem mściciel. Chociaż, nie bo przecież dostałaś zlecenie. Czyli nasłał cię ktoś, kto chce zemsty

Anna – Nie powiedziałam, że na ciebie. Powiedziałam, że na Orkę.

Bastian – Fakt.

Anna – Ale problem polega na tym, że zleceniodawca, chce dorwać tego na czyje zlecenie działał Orka.

Bastian – Żeby przeprowadzić taką akcję trzeba mieć sprzęt, ludzi, pieniądze. Nie można zostać niezauważonym. Agenci tajnych służb są wyczuleni, jak ktoś zaczyna koło nich węszyć. Ktoś komuś zawsze coś szepnie.

Anna – Zatem w latach 2001 -2006 podróżujesz. Niezbyt często, ale jednak. Powiesz mi gdzie?

Bastian – Włochy, Francja, Niemcy, Mołdawia, Irak, Turcja.

Anna – Jemen, Izrael, Rosja, Kanada, Stany Zjednoczone, Anglia i?

Bastian – RPA

Anna – I?

Bastian –  nie pamiętam.

Anna – Austria

Bastian – Może. To był jakiś drobiazg.

Anna – Poważnie?

Bastian – Tak.

Anna –  To teraz przejdźmy do czwórki

Bastian –  Czy ty wiesz wszystko?

Anna – Jeszcze nie, ale zmierzam do tego. No więc czwórka to?

Bastian – Taka liczba

Anna – Czwórka warta jest bólu na 30 procent?

Bastian – Czwórka to czterech wyszkolonych agentów… Z wydziału tajnych operacji. Działają w czterodobowym zespole. Każdy zabija bez skrupułów, ale każdy też  jest specjalistą w innej dziedzinie: materiały wybuchowe, podsłuch, informatyka, bankowość.

Anna – Pierwsza czwórka waszego wydziału to Clark Dowson, Paul Batier, Jurgen Wolf i Bastian Koenig

Bastian – Po co ten cyrk? Wiesz wszystko bez mojej pomocy. Znasz każdy mój ruch jaki zrobiłem prze kilka ostatnich lat. Jak srałem też mnie obserwowaliście?

Anna – Nie zawsze.

Bastian – Co dalej.

Anna – Wasza czwórka była bardzo skuteczna. Namieszaliście w Iranie, zdestabilizowaliście kilka drobnych państw, co potem przekładało się na większe kryzysy

Bastian – Nie przesadzajmy, za ciency jesteśmy

Anna – Z drobną pomocą Rosjan i Amerykanów, których zresztą napuściliście kilka razy na siebie, wykorzystując Turków i Jemeńczyków. No cóż, ale to polityka, interesy i gówno mi do tego.

Bastian – Więc jaki jest powód?

Anna – Austria rok 2002 styczeń. Pamiętasz?

Bastian (milczy)

Anna – To wcale nie była drobna akcja. To była najważniejsza akcja w twojej karierze.  Przejęcie super agenta KGB – Jurija Kozuba

Bastian – Nikt o tym nie wie, poza…

Anna – Umówiliście się z Kozubem we Wiedniu. Spotkanie miało się odbyć w biurowcu na trzecim piętrze. I co się stało?

Bastian – Nie wiesz? …

Anna – Wiem. Zabiliście trzy osoby. Sprzątacza, pracownika biura nieruchomości i jego kierowniczkę.  Jak to było. Najpierw zginęła kierowniczka, potem chłopak i na końcu sprzątacz?

Bastian – Skąd to wiesz?

Anna – Od zleceniodawcy.

Bastian – Czyli?

Anna – Zazwyczaj nie podaje takich informacji

Bastian – Mogłabyś zrobić wyjątek

Anna – Mogłabym.

Bastian – Więc

Anna – Anna Legrand

Bastian – To ty jesteś zleceniodawcą czy wykonawcą?

Anna – Jednym i drugim

Bastian – Masz schizofrenię?

Anna – Teraz chcę wiedzieć tylko jedno.

Bastian – Co?

Anna – Chcę ustalić czy to był wypadek przy pracy,  czy zabiliście bo to było częścią planu?

Bastian – Wypadek.

Anna – Opowiedz

Bastian – Dostanę fajkę?
Anna – Dostaniesz. (podaje mu papierosa)

Bastian – Umówiliśmy się, że Kozub przyjedzie jako doręczyciel paczek. Potem jeden z nas  wyjdzie przebrany za niego, a Kozub wyjdzie jako sprzątacz. Wybraliśmy biuro, które miało być puste. Okazało się, że pracownicy przyszli przygotować dokumenty do jakiejś konferencji. Nie mogliśmy zostawić świadków. Domyślam się, że coś cię łączy z jedną z ofiar.

Anna – Tak. Z Arturem Frostem.

Bastian – A który to?

Anna – Sprzątacz. Dorabiał sobie do studiów.

Bastian – To przypadek… mogliśmy…

Anna – Przypadek…. Wiesz podziwiam cię Koenig.

Bastian – O, a to dlaczego?

Anna – Jak próbujesz mimo wszystko inaczej przedstawić fakty.

Bastian – Dlaczego miałbym to robić?

Anna – Bo ciągle liczysz na zmianę mojej decyzji.

Bastian – Nie, takie są fakty i tyle

Anna – Są zupełnie inne. Skoro wymieniłem całą Waszą czwórkę, to jak myślisz, co wiem?

Bastian – Dużo, ale nie jestem pewien czy to co wiesz to prawda.

Anna – Zaraz to wyjaśnimy. No więc tak. Jurgen Wolf został znaleziony martwy w pokoju hotelowym. Przyczyna zgonu – przedawkowanie alkoholu.

Bastian – Faktycznie ostatnio dużo pił.

Anna – Paul Batier, utonął podczas żeglowania na kajmanach.

Bastian – Tu się zdziwiłem, to doskonały pływak.

Anna – Clark Dowson, to Orka i ten już wiesz jak zginął. W zasadzie tylko Orka nic mi nie powiedział. Natomiast Wolf i Batier, byli bardzo rozmowni. No więc odtwórzmy sobie wszystkie szczegóły. Wywiad zaprzyjaźnionego państwa prosi o pomoc o pomoc w przejęciu obcego agenta. Trzeba tylko narobić takiego zamieszania, żeby nikt potem nie zadawał pytań. Znajdujecie kozła ofiarnego, mało istotnego agenta KGB  jakim jest Kozub, którego trzeba zlikwidować, żeby nikt nie zwracał uwagi na prawdziwy cel.   Kilka intryg, operacji bankowych, podszeptów to tu to tam i na Kozuba wszyscy polują. Trzeba jeszcze tylko małej masakry, czegoś medialnego, żeby nikt nie chciał być z tym kojarzony.

Bastian – Kim był Frost?

Anna – Moim synem. Co się tak patrzysz?  Para multimilionerów zginęła w wypadku. Zostawili dwunastoletnią córkę, którą wychowywał stryj. Dziewczynka nie radziła sobie ze traumą i sprawiała problemy. W wieku szesnastu lat zaszła w ciążę, w międzyczasie narkotyki, używki….Mój syn…on…nikt przed nim nie ukrywał, że jestem jego matką….Wtedy…Akurat byłam na odwyku…Wtedy…. Dzięki niemu chciałam zerwać z nałogiem….ale…pewnego dnia przestał przychodzić….

Bastian –  Przykro mi…

Anna –  Nie pierdol.

Bastian – Jak nas znalazłaś?

Anna – Dużo mnie to kosztowało. Dokładnie osiemnaście lat, nie licząc pieniędzy. Powiedz mi, kto to wymyślił?

Bastian – Ja.

Anna – Ty? Proszę Cię. Ty umiesz tylko bić pistoletem, żeby zmasakrować twarz….

Bastian – To nie ja…

Anna – Ty. Artur i Kozub mieli zmasakrowane twarze. Uderzenia zadano kolbą pistoletu. Wczoraj pewien major powiedział „Czasami muszę komuś coś wbić do głowy…

Bastian – To przenośnia była.

Anna – Kilka osób się z tym nie zgadza.

Bastian – Masz dobry wywiad.

Anna –  Lepszy od waszego.  No więc kto?

Bastian – Ja, ja to zaplanowałem i przeprowadziłem, więc kończ to.

Anna – Poczekaj. Muszę zadzwonić. Cześć Susan mówi. Namierzyliście ich? Są w domu. Przygotujcie się. Za kilka minut powiem co masz zrobić. (do Bastiana) Więc jak, lubisz podróże?

Bastian – Odpierdol się z tymi podróżami.

Anna – Lubisz latać do Brukseli? Ładnie tam prawda? Zwłaszcza kiedy ma się tam rodzinę. Ciekawe, że nikt nie wie o dwójce słodkich maluchów i młodej partnerce. Czemu to ukrywamy? A zapomniałam, przecież związek z emigrantką to koniec kariery.

Bastian – Zostaw ich, słyszysz….. proszę

Anna – A wiesz, że nie testowałam jeszcze formatu na 6 latku?

Bastian –  Nie zrobisz tego…

Anna –  Dlaczego?
Bastian – Bo masz….serce, sumienie….

Anna – Serce, sumienie? Ja? Zwariowałeś. Przecież jestem Nietoperzem. Czas nam się kończy. Więc kto?

Bastian – Milczy

Anna – Chcę się tylko upewnić. No, kto?

Bastian – Zabij mnie.

Anna – Simon Barden, oficjalnie syn twojego brata. Twój zastępca. To była jego akcja. Najlepszy strateg w pierwszej czwórce. W zasadzie twój syn. Czy brat wie, że wujek to w zasadzie tatuś?

Bastian – Tak, on to wymyślił, tylko, że w jego planie nie było mowy o zabijaniu kogokolwiek…

Anna – Było, tylko, że on nie mógł się na to zdobyć. Wiedziałeś o tym. Dlatego pojechałeś tam z nimi. Dlatego w decydującym momencie to ty zabiłeś, a nie on. Ale plan był jego.

Bastian – Tak.

Anna – No. Teraz mam już pełny obraz.

Bastian –  I co?

Anna – Czas na finał.

Anna – Możecie zaczynać.

Anna – No widzę, że pan major się obudził.

Bastian – Dlaczego jeszcze żyję? Co zrobiłaś z moją rodziną? Co z Simonem?

Anna – Wiesz gdzie jesteśmy?

Bastian –  W moim mieszkaniu.

Anna – Brawo. Wiesz w radio coś mówią, że aresztowano dowódców tajnych służb. Ponoć szef MSW został zdymisjonowany. Premier zwołał posiedzenie rządu, a prezydent przerwał wakacje i wraca do kraju. Do prasy trafiły jakieś materiały o działaniach tajnych służb. Jakiś major to przekazał, bo sumienie go dręczyło. A teraz go szukają wszyscy. Ciekawe prawda?

Bastian –  Co ty kurwa zrobiłaś….

Anna – Widzisz, przez osiemnaście lat wyobrażałam sobie jak się zemszczę. Teraz, kiedy już poukładałam sobie fakty, kiedy wszystko się ułożyło w całość, doszłam do wniosku, że zabicie ciebie nic nie da. Postanowiłam zdestabilizować ten chory system. Tak wiem, całego świata nie zbawię. Ale… Nie miałam tylko jednej rzeczy… szyfru do Twojego sejfu. Nie zabiję cię. Możesz  zostać tu i poczekać, aż twoi koledzy cię dorwą. Uwierz mi, nikt nie chce cię aresztować. Wszyscy chcą cię zabić.

Bastian – Jeżeli mnie puścisz, to przysięgam, że cię dorwę… uczynię z twojego życia piekło

Anna – Już to zrobiłeś. Za 15 minut format przestanie działać. Będziesz musiał działać. Masz przecież rodzinę. Możesz oczywiście mnie szukać, jest mi to obojętne, ale proponuje skupic się na sobie.  Niech pan major uważa na siebie. Chyba, że Pan major lubi sobie czasem coś wbić do głowy. I jeszcze jedno…całkiem możliwe, że nie nazywam się Legrand

Anna wychodzi. Słychać syreny policyjne

koniec

grafika; w prawym dolnym rogu grafiki stoi chłopak w czapce z daszkiem, z deskorolką przyczepioną do plecaka. W tle blokowisko oraz napis

_31 sierpnia 2021

Kino w blokowisku – plenerowe pokazy filmowe

Jak co roku we wrześniu, zapraszamy na kino plenerowe na trawniku przed GAK Plama (wtorki) oraz G...

Kino w blokowisku – plenerowe pokazy filmowe

grafika; w prawym dolnym rogu grafiki stoi chłopak w czapce z daszkiem, z deskorolką przyczepioną do plecaka. W tle blokowisko oraz napis

Jak co roku we wrześniu, zapraszamy na kino plenerowe na trawniku przed GAK Plama (wtorki) oraz GAK Projektornia (piątki).

W tym roku tematem przewodnim prezentowanych filmów jest dorastanie.

Wchodzenie w dorosłość pełne jest dylematów, samotności, pierwszych miłości czy rozczarowań. Każdy reżyser proponuje inne spojrzenie na ten temat.

W programie znajdą się Najlepsze lata czyli debiut reżyserski cenionego aktora i komika Jonaha Hilla. To zbudowana na nostalgii za latami 90 składanka wspomnień ze słonecznej Kalifornii. Bohaterem filmu jest trzynastoletni Steve (Sunny Suljic), który ujścia dla wrzącego w nim buntu szuka w muzyce, deskorolce i grupie starszych znajomych. Pokażemy też nominowany do Oscara film dokumentalny Jutro albo pojutrze reż. Bing Liu. Film powstawał spontanicznie jako czysta rejestracja codzienności zaprzyjaźnionych ze sobą deskorolkarzy, ale efektem jest poruszający zapis procesu ich dorastania.
Sięgniemy też po starsze filmy takie jak Amerykańskie Graffiti w reżyserii Goeorge Lucasa czy Klub winowajców autorstwa niekwestionowanego mistrza gatunku teen movie – Johna Hughesa.

PROGRAM:
WTORKI
g. 19:30 – trawnik przed Plamą GAK
ul. Pilotów 11, Gdańsk Zaspa

07.09 Najlepsze lata (Mid 90s), reż. Jonah Hill, 85 min, USA 2018
14.09 Jutro albo pojutrze (Minding the Gap) reż. Bing Liu, 100 min, USA 2018
21.09 Amerykańskie Graffiti (American Graffiti) reż. Goeorge Lucas, 113 min, USA 1973
28.09 Dzień Wolny Ferrisa Buellera (Ferris Bueller’s Day Off), reż. John Hughes, 105min USA 1986

PIĄTKI
g. 19:30 – trawnik przed Projektornią GAK
ul. Dworska 29 A, Gdańsk Brzeźno

03.09 „Boyhood” reż. Richard Linklater, 163 min, USA 2014
10.09 „Klub winowajców” reż. John Hughes , 97 min, USA 1985
17.09 „American Honey” reż. Andrea Arnold, 158 min, USA/Wielka Brytania 2016
24.09 „Kafarnaum” reż. Nadine Labaki, 120 min, Liban/USA 2018

Filmy prezentowane będą z oryginalną ścieżką dźwiękową oraz polskimi napisami.

Wzorem ubiegłych lat, na fanów kina pod chmurką, będą czekały koksowniki na wypadek chłodniejszych wieczorów.

Galeria:

_26 sierpnia 2021

Bloki mówią – odcinek 2

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania drugiego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościnią jest G...

Bloki mówią – odcinek 2

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania drugiego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościnią jest Gosia Kalinowska – malarka, założycielka marki modowej Goskho a od niedawna właścicielka przestrzeni Czułe Miejsca.

 

_
Realizacja audio: Igor Dąbrowski
Identyfikacja graficzna oraz prowadzenie rozmowy: Karolina Pielak

 

TRANSKRYPCJA ROZMOWY:

K: Cześć, to jest podcast Gdańskiego Archipelagu Kultury PLAMA – Bloki mówią. Nazywam się Karolina Pielak i dziś jesteśmy u Małgorzaty Kalinowskiej artystki interdyscyplinarnej, założycielki marki modowej Goshko. Która ostatnio założyła swoją przestrzeń czułe miejsca. Opowiedz nam proszę coś więcej o sobie.

M: Przede wszystkim skończyłam malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych ale właściwie ostatni raz malowałam na studiach. Nie zajmuję się malarstwem zawodowo, natomiast cały czas tworzę we własnej technice, wykonuję obrazy i obiekty z tkanin głównie. Nazywam to czasem takim malarstwem tekstylnym czy obiektem tekstylnym – tak to sobie nazwałam dla moim potrzeb. Oprócz tego mam swoją markę odzieżową o nazwie Gosho. Od kilku lat to moje główne zajęcie, pod tą marką wykonuję ręcznie barwione, unikatowe ubrania dla kobiet. I oprócz tego od niedawna zajmuje się masażem, pasjonuję się różnego rodzaju pracą z ciałem. Właściwie z pracą z emocjami poprzez ciało. Mój taki osobisty rozwój też zajmuje bardzo dużą część mojego życia i ten masaż jest właśnie wynikiem tego rozwoju, innych ścieżek zawodowych.

K: W Twoich pracach często pojawia się motyw cielesności, dlaczego ten temat jest dla Ciebie tak ważny?

M: Cała moja twórczość jest bardzo cielesna. To są obrazy dosyć abstrakcyjne a jednocześnie można powiedzieć że przedstawiają fragmenty ciała, zranienia, blizny. Tak samo jeżeli chodzi o obiektyw one też są bardzo cielesne, żywe, ludzkie. Ta tematyka na koniec studiów przyszła do mnie sama. Cykl, który wtedy wykonałam “Przekleństwa cielesności” no już sam tytuł mówi o tym jakie są te prace a one są bardzo cielesne,  żywe też raczej trudne i mocno poruszające. Zresztą wtedy punktem wyjścia były  moje trudności związane z chorobą i ze śmiercią mojej mamy. Ten cykl też właściwie sam do mnie przyszedł. To była pierwsza taka realizacja taka dla mnie bardzo autentyczna, żywa wypływająca z serca. To nie było zadanie wykonywane na studia chociaż no poniekąd też zadanie no bo praca  dyplomowa. Wtedy też zaczęłam realizować pracę w tej technice, w której teraz działam, właśnie te obiekty już wtedy i obrazy były wykonywane z tkanin one wyglądały oczywiście inaczej niż to co teraz robię bo ta twórczość cały czas ewoluuje, natomiast to było początek. Potem były kolejne cykle też takie mocno związane z ciałem. A tak naprawdę z emocjami.  Ja w procesie swojej terapii odkryłam, że ta moja twórczość opowiada o jakiś właśnie moich zranieniach, doświadczeniach, trudnościach, że przychodzą do mnie rzeczy, obrazy różnych wypartych wspomnień w takie jakby formie dosyć abstrakcyjnej. Ale to były po prostu wizje,  które do mnie przychodziły.  Ja nie wymyślałam tych prac jakoś na siłę. Po prostu realizowałam obrazy, które same się pojawiały czy to jakiś snach nie wiem w trakcie czytania książki po prostu klikało mi jakieś słowo a  ja wiedziałam, że to tytułu do cyklu. Potem pojawiały się obrazy albo na odwrót najpierw obrazy potem tytuł. To jest jedno a druga rzecz to właśnie dużo nad sobą pracuję, rozwijam się i gdzieś się w procesie klasycznej  terapii zaczęłam się interesować pracą z emocjami poprzez ciało. Przeczytałam na ten temat mnóstwo książek.  Fascynuje mnie to co robił Alexander Lowen, Peter  Levine  jakby cała tematyka związana z taką traumą zatrzymaną w ciele. To jest taka cała dziedzina psychoterapii,  natomiast fascynuje mnie to jak  niewyrażone emocje czy jakieś przeżyte konflikty manifestują się w cele w postaci napięć, potem chorób, jakiś niewygód czy też w ogóle schematów życiowych.  I tak  mocno zgłębiam ten temat  teoretycznie i właśnie praktycznie  i właściwie o tym jest moja sztuka tylko to się okazało trochę później niż te prace powstawały. To nie było tak, że pierwszy cykl  był zrealizowany jakoś bardzo świadomie, że ja wiedziałam że  właśnie tak jest kontekst tego wszystkiego. “Przekleństwa cielesności” realizowałam w 2014 roku, w zupełnie innym  stanie umysłu, ducha, ciała i rzeczywiście z  takiego poziomu gdzie ciało dla mnie wiązało się takim moim osobistym doświadczeniu ale właśnie też no choroba mamy. Bardziej mi to pasowały te przekleństwa. Te trudy jakieś takie boleści, zranienia i to wszystko natomiast dużo tego udało mi się uwolnić przez te lata i Czułe Miejsce czyli ta przestrzeń, którą zaczynam teraz tworzyć – gabinet masażu i w ogóle no  nie wiem co z tego dalej wyniknie natomiast Czułe Miejsce interpretuje jako właśnie taką bezpieczną, miłą,  ciepłą przestrzeń. Właśnie takie miejsce w którym można bezpiecznie skontaktować się z emocjami i ze swoim ciałem to jest bardzo świeże dla mnie natomiast liczę na to, że coś takiego będę teraz tworzyć. 

K: Czy odbiorca jest dla Ciebie najważniejszy? I czy pozwalasz żeby np. dotykał Twoje prace?

M: Gdybym ja oglądała te prace i nie byłabym ich autorką na pewno chciałabym ich dotknąć (śmiech). Bo mam po prostu taki odruch. Ale właśnie bliskiej osobie bym na to pozwoliła i nawet do tego zachęcam. Natomiast nie mam pojęcia co robią odbiorcy mojej sztuki na wystawach. Czuję lekką niewygodę na myśl, że mogą być dotykane. Nie mam jakoś do końca zgody na to, chyba dlatego, że one są dla mnie naprawdę bardzo osobiste.

 

zdjęcie; kobieta w białej sukni i liliowej peruce trzyma się nogami za maszt chiński, lewą rękę wyciąga do ubranego na czarno mężczyzny siedzącego na scenie, w tle biało-błękitno-chabrowa projekcja

_26 sierpnia 2021

11 września 2021: Teatr AKT Fantomy spektakl plenerowy

11 września (sobota) zapraszamy na gdańską Zaspę na plenerowy spektakl inspirowany tekstem „Solar...

11 września 2021: Teatr AKT Fantomy spektakl plenerowy

zdjęcie; kobieta w białej sukni i liliowej peruce trzyma się nogami za maszt chiński, lewą rękę wyciąga do ubranego na czarno mężczyzny siedzącego na scenie, w tle biało-błękitno-chabrowa projekcja

11 września (sobota) zapraszamy na gdańską Zaspę na plenerowy spektakl inspirowany tekstem „Solaris” Stanisława Lema. Gdyby żył, 12 września obchodziłby 100 rocznicę urodzin, dlatego rok 2021 okrzyknięto „Rokiem Lema” – świętem kultury, technologii i nauki. Do tego 2021 to rok 25 urodzin Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA. Zapraszamy serdecznie. Wstęp wolny.

Galeria:

dwóch mężczyzn oświetlonych niebieskim światłem, mężczyzna po lewej trzyma w dłoni gwiazdę z ogonem, mężczyzna po prawej ma na głowie pomarańczowe światło ostrzegawcze, na wysokości kolan zawieszone mocne żółte światło

_9 sierpnia 2021

SPEKTAKL PLENEROWY „Once…” – Teatr Warszawskiego Centrum Pantomimy

22 sierpnia (godz. 21:00) Plama GAK zaprasza na spektakl plenerowy "Once..." w wykonaniu Teatru W...

SPEKTAKL PLENEROWY „Once…” – Teatr Warszawskiego Centrum Pantomimy

dwóch mężczyzn oświetlonych niebieskim światłem, mężczyzna po lewej trzyma w dłoni gwiazdę z ogonem, mężczyzna po prawej ma na głowie pomarańczowe światło ostrzegawcze, na wysokości kolan zawieszone mocne żółte światło

22 sierpnia (godz. 21:00) Plama GAK zaprasza na spektakl plenerowy „Once…” w wykonaniu Teatru Warszawskiego Centrum Pantomimy.

Będzie to wyjątkowe i sentymentalne wydarzenie. 25 lat temu podczas pierwszej edycji Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA, wtedy odbywającego się na Zaspie oraz w Brzeźnie, rosyjski Teatr Derevo zaprezentował właśnie ten spektakl. Był on przez wiele lat w repertuarze Derevo Laboratorium. Wystawiany w wielu miejscach świata zdobywał liczne nagrody i wyróżnienia.

Po raz pierwszy w kilkudziesięcioletniej historii zespołu, założyciel i lider teatru Anton Adasinsky zdecydował się zrealizować ten spektakl z aktorami innego teatru, wybierając Warszawskie Centrum Pantomimy.

Galeria:

Mężczyzna na scenie w pełnym ekspresji skoku, wokół niego dym, z tyłu malowana scenografia

_2 sierpnia 2021

Sierpień w Plamie

Po intensywnym lipcu zapraszamy na kolejne letnie wydarzenia. 4 sierpnia otwieramy wystawę "25...

Sierpień w Plamie

Mężczyzna na scenie w pełnym ekspresji skoku, wokół niego dym, z tyłu malowana scenografia

Po intensywnym lipcu zapraszamy na kolejne letnie wydarzenia.

4 sierpnia otwieramy wystawę „25 lat festiwalu Feta”, na której zostaną wyeksponowane wszystkie archiwalne plakaty reklamujące dotychczasowe edycje. Nie zabraknie też zdjęć, gadżetów, festiwalowych katalogów czy elementów scenograficznych.

18 sierpnia zapraszamy natomiast na trawnik przed Plamą wszystkich miłośników czworonogów. Konkurs psich piękności – to wydarzenie, na którym mile widziane będą wszystkie psy. Bez względu na płeć i wygląd. Przewidziane są m.in. wybory psa najbardziej podobnego do swojego właściciela (albo odwrotnie), konkurs psie talenty, wybierzemy też najładniejszy psi nos, uszy czy ogon. Link do wydarzenia na facebook’u

21 sierpnia zespół Plamy przenosi się do innej dzielnicy by w ramach akcji Mobilny Dom Kultury zaprezentować koncerty, spektakl oraz liczne warsztaty. Link do wydarzenia na facebook’u

Mobilny Dom Kultury w dzielnicy Orunia Górna-Gdańsk Południe

Dzień później, bo już 22 sierpnia wracamy na Zaspę, by w ramach obchodów 25-lecia Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta zaprezentować Państwu niesamowity spektakl „Once…” – Teatr Warszawskiego Centrum Pantomimy. Link do wydarzenia na facebook’u

25 sierpnia zapraszamy na kolejną potańcówkę przed Plamą, tym razem z muzyką na żywo. W planie:
– nauka podstawowych kroków tańca blues
– potańcówka na trawniku, w otoczeniu zaspiańskich murali i blokowiska
– koncert zespołu Tomek Kruk & Friends. Link do wydarzenia na facebook’u

Pod koniec sierpnia zaprezentujemy także projekty studentów i studentek z programu Erasmus Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej | semestr letni roku akademickiego 2020/ 2021.

Otwarcie wystawy, 26 sierpnia, godz. 18:00. Link do wydarzenia na facebook’u.

Wakacje kończymy warsztatami roślinnymi Kokedama – Warsztaty tworzenia wiszących ogrodów.

 

Nadal zapraszamy przed Plamę do naszego miejskiego zielnika oraz punktu wymiany roślin.

Galeria:

trawnik miedzy blokami otoczony drzewami, na nim siedzi publiczność oglądająca spektakl dla dzieci

_5 lipca 2021

Lipiec w Plamie

W lipcu zaplanowaliśmy dla Was wiele wydarzeń plenerowych – spektakle dla dzieci, koncerty, warsz...

Lipiec w Plamie

trawnik miedzy blokami otoczony drzewami, na nim siedzi publiczność oglądająca spektakl dla dzieci

W lipcu zaplanowaliśmy dla Was wiele wydarzeń plenerowych – spektakle dla dzieci, koncerty, warsztaty, spotkanie autorskie. Od poniedziałku do piątku zapraszamy również do naszej galerii, gdzie czeka na Was pokonkursowa wystawa plakatu Feta 2021.

30.06 – 30.07.2021r. Pokonkursowa wystawa plakatu FETA 2021

4.07.2021r.  Teatr Qfer „Kot w Butach”

11.07.2021r. „Tkaczka chmur” spektakl+premiera książki i spotkanie z autorką

14.07.2021r. Koncert Band_A przed Plamą

15.07.2021r. Warsztaty roślinne „Słój pełen sukulentów”

17.07.2021r. SLAM w Blokowisku – Na trawce

18.07.2021r. Teatr Barnaby „Baśń o piecuchu najwspanialszym na świecie”

25.07.2021r. Teatr Klapa „Szewczyk Dratewka”

28.07.2021r. Rock Camp – koncerty na trawniku przed Plamą

29.07.2021r. Potańcówka swingowa na trawniku przed Plamą

Zapraszamy też do odwiedzania i korzystania z miejskiego zielnika oraz punktu wymiany roślin.

 

 

Galeria:

zdjęcie; drewniana tabliczka z napisem

_7 czerwca 2021

Czerwiec w Plamie!

W czerwcu zaplanowaliśmy dla Was wiele wydarzeń plenerowych – koncerty, warsztaty, spotkanie auto...

Czerwiec w Plamie!

zdjęcie; drewniana tabliczka z napisem

W czerwcu zaplanowaliśmy dla Was wiele wydarzeń plenerowych – koncerty, warsztaty, spotkanie autorskie. Od poniedziałku do piątku zapraszamy również do naszej galerii, gdzie czeka na Was wyjątkowa wystawa „Natura Człowieka”.  A już 7 czerwca pierwszy raz po długiej przerwie otwieramy dla widzów Teatr w Blokowisku.

26.05 – 25.06.2021r. Wystawa „Natura Człowieka” Maria Wróbel Dolega, Zuzanna Seweryna Dolega

1.06.2021r. Enkaustyka – warsztaty malowania woskiem

2.06.2021r. Otwarcie: Instalacja artystyczna „Nasze więzi”

7.06.2021r. Teatr w Blokowisku: spektakl „Boże mój!”

10.06.2021r. Patryk Zimny „Dłuży się miasto” | Spotkanie autorskie

17.06.2021r. Bajzel przed Plamą – Koncert plenerowy

23.06.2021r. Cyjanotypia – warsztaty na patio

30.06.2021r. Otwarcie pokonkursowej wystawy plakatu
FETA 2021 + plenerowy koncert zespołu BYTY

Zapraszamy też do odwiedzania i korzystania z miejskiego zielnika oraz punktu wymiany roślin.

_27 maja 2021

Bloki mówią – odcinek 1

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania pierwszego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościnią jest...

Bloki mówią – odcinek 1

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania pierwszego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościnią jest Alicja Jelińska koordynatorka ds. kultury w Metropolii Gdańsk-Gdynia-Sopot, wiceprezeska Fundacji Artystów Kolonia Teraz.

_
Realizacja audio: Igor Dąbrowski
Identyfikacja graficzna oraz prowadzenie rozmowy: Karolina Pielak

 

TRANSKRYPCJA ROZMOWY:

K: Cześć, jesteśmy w Gdańskim Archipelagu Kultury Plama. To jest podcast BLOKI MÓWIĄ, do którego zapraszamy inspirujące osoby, które dzielą się swoimi pasjami i doświadczeniami.  Ja nazywam się Karolina, a naszą pierwszą gościnią jest Alicja Jelińska.

Alicjo, powiedz coś o sobie.

A: Prowadzę organizację pozarządową Fundację Artystów Kolonia Teraz, a na co dzień pracuję w Obszarze Metropolitalnym Gdańsk-Gdynia-Sopot. Staram się swoimi działaniami, w Trójmieście i poza nim, łączyć różne światy w obszarze kultury. Po 8 godzinnej pracy zamykam jeden komputer służbowy i otwieram drugi komputer, który jest do działań prywatnych, albo też właśnie do organizacji pozarządowej, którą prowadzę. Taki jest też wydaje mi się etos osób tworzących organizacje pozarządowe, czy podmioty nieformalne, oddolne, że jednak trzeba podzielić właśnie to życie zawodowe i to życie po pracy też oddać swojej organizacji pozarządowej, więc…

Pewnie wiele osób o tym nie wie, jako NGOsy jesteśmy trochę niewidoczni, więc w sumie jak już zaczęłam być gdzieś bliżej samorządu to staram się kierować nie tylko do tego wąskiego świata instytucji, ale też do podmiotów z sektora organizacji pozarządowych, ale też do sektora prywatnego, bo to jest też bardzo też ciekawa grupa i są tam też osoby mocno zaangażowane, którym nie chodzi tylko wyłącznie o profit. Pewnie niewiele osób wie co to jest fundacja, stowarzyszenie – to jest takie życie, które się robi często po pracy, dla jakiejś idei [śmiech].

K: A jak zaczęła się Twoja współpraca w Fundacji?

A: Moja przygoda  z działaniami w Fundacji Artystów Kolonia Teraz zaczęły się właściwie od momentu, w którym zostałam zaproszona przez wieloletniego działacza na Dolnym Mieście i edukatora – Mikołaja Roberta Jurkowskiego. Bardzo chciał kontynuować taki swój profil działalności w dzielnicy Dolne Miasto i w części na Placu Wałowym. Chciał kontynuować swój taki zamysł edukacyjny, żeby mieć cały czas kontakt z dzieciakami z tej dzielnicy,  proponować im  jakieś formy edukacji alternatywnej poprzez kulturę sztukę. I zaprosił mnie żebyśmy podziałali. Ja byłam wtedy dwudziestoparoletnią studentką i  bardzo przyglądałam się też tym działaniom Kolonii Artystów, wcześniej też w Kolonii Artystów pomagałam wolontaryjnie i w sumie w to weszłam.

Poznałam dzielnicę, poznałam trochę od kuchni jak Mikołaj działa, no i zaczęliśmy projektować wspólne działania – boże za dużo mówię „działania”. Już chyba jestem zrażona językiem projektowym. Tak się zaczęło, że przeszłam taki test bojowy i przez rok realizowaliśmy wspólnie z Mikołajem projekt Dolne Otwarte Miasto (DOM) w 2015 roku. Na kanwie poprzednich takich właśnie projektów na Dolnej 4, wymyśliliśmy taki model żeby na górze w pracowniach odbywały się wystawy. Wystawy te były tworzone razem z mieszkańcami, głównie dzieciakami ale też z ich rodzicami, z sąsiadami. Zapraszaliśmy artystę, wtedy byli artyści reprezentujący scenę street artową. W taki rodzaj sztuki jest w sumie łatwo dosyć trafić do jakiejś szerszej publiczności. Tak przynajmniej wtedy sobie założyliśmy. I artysta pojawiał się przed wystawą, wcześniej i miał za zadanie właśnie stworzyć coś wspólnie, czy z dzieciakami, czy z sąsiadami.

Chyba najfajniejszą realizacją był taki wspólny billboard, zrobiony z hasłem wybranym w trakcie tych warsztatów „lubcie nas i nie bójcie się nas” Peter’a Fuss’a. I ten billboard wisiał z okien, rewitalizowanej wtedy jeszcze dzielnicy Dolnego Miasta. Nie tylko prace robiliśmy razem, ale też na przykład całą oprawę graficzną, mieszkańcy tworzyli plakaty na wystawy i te plakaty w takiej metodzie „do it yourself” kserowaliśmy na kserokopiarce i rozeszliśmy na mieście, więc faktycznie, tam stworzony mazakami plakat przez dzieciaki, czy przez sąsiadów później zaistniał gdzieś w przestrzeni publicznej, ale nie tylko, był też w notesie na 6 tygodni, więc to był taki model, że robimy po prostu te wystawy razem. Jak już był wernisaż, czy finisaż to głównie dzieciaki wcielamy się w rolę oprowadzających po wystawie, opowiadali o tym, co tam się dzieje. To było sześć lat temu, więc teraz muszę wyciągnąć z głowy tą całą atmosferę. Generalnie był to test bojowy, bo pierwszy raz była wrzucona w taką sytuację bardzo intensywnych działań. Bardzo intensywnych działań i koordynowania działań, od pisania wniosku, pilnowania tego wniosku pod każdym kątem, od finansowych kwestii po merytoryczne, kuratorskie; aż po mycie klatki schodowej po wernisażu, czy finisażu. To też jest zawsze bardzo ważne, żeby wziąć perspektywę mieszkańca, który mieszka w danej kamienicy. Może nie wszystkim to się podoba, że przychodzi sporo ludzi. Trzeba uszanować porządek, spokój. Też chodziliśmy i powiadamialiśmy o tym, że coś się będzie działo. No naprawdę bardzo duże, bardzo złożone i bardzo intensywne działanie. Tak mniej więcej weszłam we współpracę z Mikołajem, który chyba po tamtym wydarzeniu mi zaufał i mogliśmy sobie podziałać dalej. Od tamtej pory minęło już 6 lat i trochę te działania ewoluowały. Ja w międzyczasie mocniej skoncentrowałam się na obszarze Sztuki Współczesnej. Działania edukacyjne kontynuowałam, ale ten kawałek należy głównie do Mikołaja, jego inicjatywy. czyli nasza kolonia pączkuje dołączyły do nas dziewczyny z Wolnych Pokoi, z niezależnej inicjatywy, ostatnio super animatorki przy projekcie edukacyjnym. Też teraz Mikołaj realizuje działanie Ogrodu Społecznego na Dolnym Mieście. Pojawiają się nowe osoby i podmioty, które chcą z nami współpracować. Wiec gdzieś to tam cały czas pączkuje. Teraz będę miała okazję współpracować jeszcze z Gosią Polakowską, więc, no są osoby dochodzące do fundacji, to na pewno. A ja się gdzieś skupiłam na podejmowaniu różnych nowych projektów z artystami, z młodymi artystami, artystkami i stworzyłam taki projekt Rezydencje Artystyczne.

K: Czyli możesz nam opowiedzieć coś więcej: skąd się wziął pomysł na Rezydencje?

A: Po tym jak przez jakiś czas mieszkałam na Litwie i poczułam, że środowisko nasze lokalne młodych artystów, bo w takim się wtedy chyba obracałam, nie zna siebie nawzajem i myślałam, że takim bardzo prostym gestem zaproszenia do siebie na jakiś czas, na pobyt w Gdańsku mogę zbudować jakąś platformę do wymiany doświadczeń i rozmów. I one już się odbywały w innej dzielnicy, w Oliwie. Początkowo zapraszałam ich po prostu do siebie, do przestrzeni w której mieszkałam i tym sposobem Fundacja zaczęła się zajmować nie tylko dzielnicowo, nie tylko właśnie na Dolnym Mieście, Placu Wołowym, czy w Oliwie, ale też zaczęłam współpracować z artystami z krajów Bałtyckich, bo ten obszar mnie zainteresował, ale również z osobami, które pochodzą z Białorusi, z krajów tak zwanej Europy środkowo-wschodniej, cokolwiek to znaczy. Przemyślałam to sobie wcześniej, jak to zrobić, żeby faktycznie pomóc w takiej sytuacji spotkania, w ogóle zainicjować sytuację spotkania tych dwóch światów, więc ten format rezydencyjny dla mnie opiera się na tym, że każda osoba, która przyjeżdża nie musi tworzyć produktu, umówmy się podczas dwutygodniowego czy trzy nawet tygodniowego pobytu. Trudno jest, nie wiem, zmusić się, kogokolwiek do tego, żeby tworzyć, żeby zrobić po prostu dzieło i nie wiem, zrobić wernisaż i, a nie wiem,  przeciąć wstęgę. Też dla mnie sama sytuacja wernisażu, wystawy nie jest do końca tym, o co mi chodziło, co mam na myśli mówiąc: sytuację spotkania. Wystawa jest trochę takim, trochę sytuacją odbioru takiego biernego. Mi bardziej zależało na tym, żeby artyści weszli w jakąś interakcję, więc na dziś dzień skupiam się na tym, żeby każda osoba, które do mnie przyjeżdża miała okazję spotkać się z przedstawicielem, przedstawicielką lokalnej sceny artystycznej, czy właśnie zrealizować może jakieś wizyty studyjne, wizyty w instytucjach Kultury, które tutaj mamy, poznać też w ogóle Gdańsk tak po prostu. Przez spacer, przez, nie wiem, imprezy i wrócić może z zaczynem na projekt, albo z jakimś fajnym kontaktem, jakąś inspiracją. Więc od samego początku, czyli 2018 roku, odbyło się tych rezydencji pięć, jeżeli dobrze liczę. Miałam już rezydentów z Litwy, z Łotwy, w zeszłym roku była u nas Vera Zalutskaya, która pochodzi z Białorusi, ale mieszka w Polsce i na ten rok też już zaprosiłam dwójkę artystów z Białorusi, więc mam nadzieję, że też taka perspektywa, tego co się dzieje obecnie na Białorusi, to jest dla mnie bardzo ważne, żeby to przekazywać, komunikować, zaistnienie tutaj, u nas, podczas tej rezydencji i Lesia i Włodzimir, których zaprosiłam, będą mogli opowiedzieć trochę o tej perspektywie na to, co dzisiaj się w Białorusi wydarza.

K: Opowiedz o miejscu, do którego zapraszałaś pierwszych artystów przebywających na rezydencję.

A: Mieszkałam w bardzo ciekawym miejscu, wydaje mi się, to jest dom, willa w Oliwie, mojej prababci. Mówię, że jest ciekawym miejscem nie tylko ze względu na sentyment rodzinne, ale po prostu moja prababcia też w jakiś sposób była związana z artystami, czego nie byłam świadoma przez większość mojego życia. Dopiero parę lat temu tak naprawdę zaczęłam odkrywać też tą część historii mojej rodziny, więc moja prababcia razem ze swoim synem założyli w Nowym Jorku klub 57 i tam gościli dużo młodych osób z nowojorskiej sceny artystycznej, raczej undergroundowej. Więc, chcąc nie chcąc, nie wiem czy się tutaj jakoś połączyłam z prababcią swoją zajawką, ale może by się cieszyła, że tak artyści z innych krajów przyjeżdżają do  jej domu i mają szansę gdzieś tam poznać Gdańsk. Zresztą prababcia była ciekawą postacią, razem z wujkiem, który jest cały czas ciekawą osobą i też tutaj, razem z Plamą od 89 roku, zainicjowali powstanie Choinki Gdańskiej, czyli tej choinki, która jest na Długim Targu i co roku jest ta celebracja i zapalenie światełek. Może dzisiaj to na nas nie robi wrażenia, ponieważ choinka jest sztuczna i takie eventy odbywają się w całej Polsce i na całym świecie, no ale wtedy, w 89 roku to była pierwsza choinka  w ogóle w Polsce i miało to też taki wymiar symboliczny, bo każda ta choinka wiązała się, do tej pory z resztą, cały czas się wiąże z wigilią Gdańską i też właśnie działaniem dla dzieciaków. Zawsze odbywał się koncert dla dzieci z domów dziecka i w tym roku przejęłam pałeczkę i odbyły się warsztaty, o których opowiadałam, w czasie ferii. I to była też takie, może kontynuacja.

K: Jeśli chodzi o twoje działania, to jakbyś się określiła? Jako kuratorka, czy może animatorka Kultury?

A: Nie wiem, jeszcze nie znalazłam dla siebie dobrego słowa, określenia. Naprawdę nie wiem. Jeżeli chodzi o słowo „kurator” – mam z tym problem. Wydaje mi się, że bycie kuratorem to jest takie zobowiązanie, że jak widzę że ktoś jest i kuratorem, i redaktorem, i nie wiem, modelką, i wszystkim na raz, to chyba nie jest do końca tym kuratorem. Wydaje mi się, że to jest naprawdę taka praca na pełen etat i jeżeli ktoś faktycznie chce się tak nazywać, no to chyba jest temu poświęcony i to się wiąże też z jakąś pracą, z dużym researchem, pracą naukową. No ja tak widzę ten zawód, ale rozumiem że dzisiaj mamy dużo kuratorów, którzy przy okazji- albo inaczej, dużo osób zajmują się przy okazji kuratorstwem. Nawet widziałam opisy na Linkedinie, „jestem kuratorem jakimś tam pomysłów”. Może to najbardziej do mnie pasuje. Nie wiem, nie wiem. Ale… Animatorką? Też to jest trochę dziwne słowo, bo zawsze mi się myli z animacją taką poklatkową. Mikołaj lubi się nazywać robotnikiem sztuki, to ma w sumie jakiś fajny wymiar rzeczywiście. Ja nie do końca z samą sztuką jest aż tak bardzo związana, teraz szerzej patrzę na kulturę, bo pracuje też z osobami, które no właśnie w tej szeroko rozumianej kulturze pracują. Lubię inicjować. No nie wiem, może inicjatorka? Lubię bardzo inicjować rzeczy. Jeżeli kuratorować; jeżeli miałabym być kuratorką czegoś, to kuratorką chyba bardziej takiej sytuacji do spotkania się, szeroko rozumianego. Teraz poetycko to zabrzmiało, ale takich szeroko rozumianych spotkań, czyli nawet ludzi, którzy… nawet dwóch może tematów, które nigdy by się nie spotkały. Ostatnio zorganizowałam spotkanie dla osób, które są od rewitalizacji z osobami które są od kultury. Te światy się często nie widzą, więc no to mi to sprawia dużo przyjemności i w tym się odnajduję.

K: Jak pandemia wpłynęła na twoją codzienną pracę?

A: Nie wiem, czy to aż tak bardzo odczułam, jeżeli chodzi o działania fundacyjne. Jakoś płynnie po prostu chyba wykorzystałam ten czas i moment do przejścia w nowe formuły. Mam na myśli oczywiście formę działania internetowego. Nie zrezygnowała z działań zarówno rezydencyjnych, jak i edukacyjnych. Musiałam po prostu zobaczyć, popróbować, jak mogę, mogę to zrobić za pomocą nowych narzędzi i tym sposobem mogłam zrealizować wykład, który prawdopodobnie nigdy by się nie wydarzył w przestrzeni realnej, na właściwie 350 osób, które słuchało wykładu na temat egzotyzacji wschodu, który dała dla nas Vera Zalutskaya, rezydentka. Ale też pierwszy raz poznałam środowisko Teams’a i działania właśnie z dzieciakami w formie takiej animacji, edukacji przez internet. Mogłam prowadzić warsztaty, to była super przygoda, ale każde z tych działań w sumie miało też taki element realny, bo zarówno w tym projekcie edukacyjnym, czyli w ferie robiliśmy z młodymi artystkami z Gdańska zajęcia dla dzieciaków, żeby się nie nudziły. Te warsztaty poprzedziła nasza podróż z Mikołajem po domach Dolnego Miasta, Olszynki i Placu Wołowego, gdzie rozdaliśmy ponad sześćdziesiąt parę paczek z materiałami na warsztaty i z prezentami świątecznymi. Więc ten kontakt z naszymi odbiorcami gdzieś był zachowany. Może nie w czasie samych warsztatów, ale na pewno w tym czasie świątecznym, który był bardzo ważny, myślę, że nie tylko dla nas, ale też dla nich. No to zostało gdzieś tam zachowane. A w przypadku rezydencji też nic się nie zmieniło, bo w sumie w tym roku się ona odbyła, ale może nie przy udziale takiej publiczności, że ludzie mogli przyjść do ogrodu, posłuchać, pogadać, tylko właśnie w internecie, na Facebooku. Pierwszy raz mieliśmy publiczność naprawdę z całej Polski. Zazwyczaj mi się wydawało, że te moje działania są bardzo niszowe i to, że jak przychodziło w Gdańsku 5, no może czasem nawet 20 osób na wykłady, to traktowałam to… no zawsze myślałam, że kiedyś ta publiczność urośnie, trzeba to robić konsekwentnie, tematy są niszowe, ja to wiem. Kraje Bałtyckie i sztuka krajów Bałtyckich może nie do końca jest tym głównym tematem naszej trójmiejskiej publiczności. Nagle się okazało, że to może urosnąć w bardzo szybkim tempie przez internet.

K: Czym zajmujesz się w pracy, w obszarze metropolitarnym?

A: Jestem koordynatorką do spraw kultury i mam tę wyjątkową okazję kontaktu z przedstawicielami sektora kultury z 59 gmin i powiatów w województwie Pomorskim. Dzięki tej pracy poznaję osoby, które pracują w domach kultury, czy w organizacjach pozarządowych i różnych innych instytucjach kultury w całym obszarze, głównie osoby z regionu, które mnie bardzo inspirują. Staram się, żeby te osoby z różnych podmiotów się też poznawały. Żeby poznawały swoje działania, inicjatywy, nawzajem się mogły inspirować, ale też żeby realizowały razem projekty. Staram się też wspierać poprzez proponowanie szkoleń, wizyt studyjnych. To mniej więcej w pracy.

K: Co cię motywuje do działania?

A: Oprócz tego, że lubię inicjować pewne rzeczy, to moją drugą ulubioną czynnością jest zauważanie luk pewnych w systemie. Bo oczywiście bardzo dużo narzekam i się wkurzam na te luki, ale też staram się działać. Więc jak widzę, że coś jeszcze nie jest zrobione w tym mieście, w moim mieście, które kocham, które chcę, nie wiem, jakoś ulepszyć, to jakby staram się jakoś tym zająć, na tyle, na ile mogę. Nie mam wszystkich narzędzi do tego, nie będę naprawiać pewnie dziur w ulicy i robić więcej żłobków, ale jeżeli chodzi o na przykład jakieś podkręcenie aktywności lokalnej sceny artystycznej, no to mogę to zrobić. Jeżeli chodzi o promocję gdzieś w Polsce naszych działań, ja to mogę to robić. Jeśli chodzi o jakieś, nie wiem, udostępnianie kultury dla osób, które wcześniej nie miały do niej tak łatwego dostępu, mogę to robić, to mnie nakręca.

K: Jakie masz plany na najbliższe działania?

A: Więc na ten rok skupiam się na projekcie o roboczym tytule „Przechadzki”, działanie dedykowane nowym mieszkańcom Gdańska, imigrantom. Wiem, że brakuje takiej mapy, publikacji, miejsca, w którym możnaby się dowiedzieć, gdzie można iść do instytucji kultury w Gdańsku, a kultura też jest takim, myślę czynnikiem mocno integrującym. U nas kultura, jeżeli chodzi o na przykład instytucje wystawiennicze, nie jest taka droga, jest dostępna, w niektórych miejscach w Gdańsku jest w ogóle za darmo. Ale brak informacji o tym, że takie miejsca są i proponują taką ofertę. Więc na ten rok skupiam się właśnie na projekcie, żebyśmy mogli mieć taką właśnie publikację miejsc, w której nowe osoby w mieście mogłyby z niej skorzystać. No i ta rezydencja artystyczna, Myślę, że pobyt tutaj artystów z Białorusi będzie dla mnie czymś super ważnym. Będę się starała dopasować program rezydencji do ich zainteresowań. Więc, to są na razie te dwie rzeczy.

K: Dziękuję bardzo za inspirującą rozmowę i trzymam kciuki, żeby twoje wszystkie plany się powiodły.

Dziękujemy za wysłuchanie naszego pierwszego docinka i zapraszamy na kolejny.

zdjęcie; drewniana donica, w której zasadzone są zioła, po prawej stronie wbita tabliczka z napisem

_12 maja 2021

Otwieramy miejski zielnik przed Plamą!

Na trawniku przed GAK Plama pojawiły się drewniane skrzynki i donice, w których znajdziecie m.in....

Otwieramy miejski zielnik przed Plamą!

zdjęcie; drewniana donica, w której zasadzone są zioła, po prawej stronie wbita tabliczka z napisem
Na trawniku przed GAK Plama pojawiły się drewniane skrzynki i donice, w których znajdziecie m.in. oregano, tymianek, lawendę, rozmaryn czy pomidorki koktajlowe.
Z miejskiego zielnika może korzystać każdy mieszkaniec Zaspy, zioła są do powszechnego użytku,
Serdecznie zachęcamy do zrywania gałązek rozmarynu do herbaty czy szczypiorku na kanapki. Pięknie pachnąca lawenda nie tylko umili nam letnie spacery po Zaspie, świetnie sprawdzi się też jako dodatek do lemoniady.
Będzie nam bardzo miło, jeśli wspólnie z nami zadbacie o ten mały Zaspiański ogródek – to przestrzeń w której możecie zasadzić swoje zioła czy kwiaty ozdobne.
_
Projekt ma na celu promocję idei ogrodnictwa miejskiego, pragniemy zachęcić mieszkańców Zaspy do zaangażowania się w tworzenie tego miejsca, każdy może przyjść i współtworzyć tę przestrzeń razem z nami.

Galeria:

zdjęcie; trzy kobiety oraz dwóch mężczyzn stoją wokół drewnianej sztalugi, na której przezentowany jest plakat festiwalu feta 2021.

_8 marca 2021

Wybrano plakat tegorocznej FETY!

Rozstrzygnięto konkurs na plakat XXIV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych. W piątek 5...

Wybrano plakat tegorocznej FETY!

zdjęcie; trzy kobiety oraz dwóch mężczyzn stoją wokół drewnianej sztalugi, na której przezentowany jest plakat festiwalu feta 2021.

Rozstrzygnięto konkurs na plakat XXIV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych.

W piątek 5 marca, jury w składzie:

Krzysztof Dydo (Krakowska Galeria Plakatu)

Patryk Hardziej (ASP Gdańsk)

Monika Libera (Z-ca Dyrektora GAK ds. Merytorycznych)

Anita Wasik (ASP Gdańsk)

Anna Zbierska (Z-ca Dyrektora Biura Prezydenta Miasta Gdańska)

zebrało się, aby spośród 63 prac wyłonić plakat promujący XXIV Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA.

Na konkurs wpłynęły 63 projekty, komisja odrzuciła 3 zgłoszenia niezgodne z regulaminem. Po wstępnej selekcji do drugiego etapu wybrano 25 projektów, które będzie można zobaczyć podczas wystawy pokonkursowej. Natomiast do ścisłego finału zakwalifikowano 4 prace. Jurorzy jednogłośnie podjęli decyzję o przyznaniu nagrody Markowi Maciejczykowi.

Laureatom serdecznie gratulujemy. Wszystkim biorącym udział w konkursie dziękujemy i zapraszamy na tegoroczną FETĘ.

Autorzy prac, które zostaną zaprezentowane na wystawie pokonkursowej, którą będzie można oglądać w galerii „Plamy” GAK:

Banaś Eliza, Bojczuk Justyna, Klepacka Julia, Koleśniak Aleksandra, Łacki Michał, Miękus Agata, Mysyrowicz Witold, Róg Dominik, Sokołów Bartosz, Srokosz Agnieszka, Szatkowska Joanna, Waligóra Aleksandra, Wardęga-Czaja Anna,Wawryk Weronika, Wawryk Zuzanna, Wieczorek Krzysztof, Zdrodowski Mirosław.

 

Galeria:

zdjęcie; kolorowa płyta CD i jej opakowanie

_5 stycznia 2021

„Miejski Kaszeba”

Mimo pandemii udało nam się zrealizować międzykulturowy projekt oparty na wspólnym tworzeniu muzy...

„Miejski Kaszeba”

zdjęcie; kolorowa płyta CD i jej opakowanie

Mimo pandemii udało nam się zrealizować międzykulturowy projekt oparty na wspólnym tworzeniu muzyki. Naszym współnym zaproszeniem do wysłuchania płyty jest video do szalonego utworu „Miejski Kaszeba”!

W projekcie udział wzięli :
Olek Gluszczenko – gitara, elektronika / guitar, electronics
Piotr Jacek Jacewicz – perkusja / drums
Robert Bolec Kamiński – syntezatory, wokal / synthesizer, vocals
John Leysner – gitara basowa, wokal / bass, vocals
Uładzimier Łazarčyk – gitara / guitar
Raman Ščerbaŭ – gitara, wokal / guitar, vocals
Małgorzata Szandrach – gitara akustyczna / acoustic giutar
Aneta Wadowska – wokal, ukulele / vocals, ukulele
Adam Walentkowski – gitara / guitar
Ignacy Jan Wiśniewski – instrumenty klawiszowe / keyboards
koordynacja i aranżacje / coordination and arrangement: Ignacy Jan Wiśniewski
realizacja nagrania, mix i masstering / realization of recordings, mix and masstering: Paweł Osicki
Videoclip: DantisCam
zdjęcie; mężczynza w czerwpnej koszuli i czarnej marynarce siedzi na kanapie; w tle obrazy i rośliny

_29 grudnia 2020

Stanisław Olesiejuk „Odsłona”

Z tej okazji jubileuszu 40-lecia pracy twórczej Stanisława Olesiejuka przygotowaliśmy film w któr...

Stanisław Olesiejuk „Odsłona”

zdjęcie; mężczynza w czerwpnej koszuli i czarnej marynarce siedzi na kanapie; w tle obrazy i rośliny

Z tej okazji jubileuszu 40-lecia pracy twórczej Stanisława Olesiejuka przygotowaliśmy film w którym przedstawiamy sylwetkę tego wybitnego artysty.


_18 listopada 2020

ZAJĘCIA W PLAMIE – nabór!

Tradycyjnie w październiku startują zajęcia stałe w Plama Gdański Archipelag Kultury na gdańskiej Zaspie (ul. Pilotów 11).

ZAJĘCIA W PLAMIE – nabór!

Zajęcia stałe w Plamie GAK

01.10.2020 r. – 31.05.2021 r.

Tradycyjnie w październiku startują zajęcia stałe w Plama Gdański Archipelag Kultury na gdańskiej Zaspie (ul. Pilotów 11). W tym roku w trosce o Państwa bezpieczeństwo w nieco zmienionej formule ale tylko do czasu odwołania obostrzeń związanych z pandemią COVID-19.

Wszystkich czekających na spotkanie osobiste spotkanie ze sztuką zapraszamy do naszych pracowni: muzycznej, plastycznej i ceramicznej. Spotkacie dobrze znanych i lubianych oraz nowych inspirujących instruktorów. Do naszego grona dołączyli Ewelina Wajgert – ilustratorka książek, graficzka i podróżniczka; Czesław Fankindejski – artysta rzeźbiarz; oraz Marek „Ajssu” Malinowski, multiinstrumentalista, instruktor, muzyk trójmiejskiego zespołu Cocodjembe.

PROGRAM ZAJĘĆ

PONIEDZIAŁEK:

16.00 – 18.00 Ceramika (instr. Wioletta Ulatowska)
18.30 – 20.30 Ceramika (instr. Wioletta Ulatowska)
17.00 – 20.00 Linoryt – starsza młodzież i dorośli (instr. Ewelina Wajgert)
17:30-20:00 Świetlica Kreatywna – różnorodne, tematyczne warsztaty artystyczne w ramach projektu „Twój wymarzony dom kultury” – cotygodniowe zapisy na poszczególne warsztaty.

Więcej informacji: FB/GAKPlama.

WTOREK:

11.00 – 14.00 Tkanina artystyczna – dorośli (instr. Anna Niewiarowska – Zawilska)
16.00 – 18.00 Ceramika (instr. Mikołaj Wyszkowski)
16.30 – 18.30 Plastyka – kreatywne zajęcia plastyczne dla starszych dzieci – klasy IV-VI (instr. Ewelina Wajgert)
18.30 – 20.30 Ceramika (instr. Mikołaj Wyszkowski)

ŚRODA:

15.00 – 17.00 Rysunek, malarstwo –młodsza młodzież (instr. Czesław Fankindejski)
16.00 – 18.00 Ceramika (instr. Mikołaj Wyszkowski)
18.30 – 20.30 Warsztaty gry na bębnach – starsza młodzież i dorośli (instr. Marek Malinowski)
17.00 – 20.00 Rysunek, malarstwo – starsza młodzież i dorośli (instr. Czesław Fankindejski)
18.30 – 20.30 Ceramika (instr. Mikołaj Wyszkowski)

CZWARTEK:

16.00 – 18.00 Ceramika (instr. Wioletta Ulatowska)
18.30 – 20.30 Ceramika (instr. Wioletta Ulatowska)

PIĄTEK:

15.00 – 20.00 Ceramika odrabianie zajęć ceramicznych