Góra Pięciu Braci
-
data
01.06.20
poniedziałekgodzina
adres
Konto Gdańskiego Archipelag
dla kogo?
Dorośli , Młodzież , Seniorzy
wstęp
bezpłatny
Zapraszamy na wspaniałą wędrówkę na Górę Pięciu Braci w Parku Oruńskim. Posłuchajcie legendy o pięciu braciach, którzy zamieszkiwali niegdyś okolice Parku. Podcasty jest dostępny na platformie Spotify i Google Podcasts.
Podcast powstał na podstawie tekstu legendy „Góra pięciu braci” Jerzego Sampa.
Transkrypcja podcastu
Dzień dobry. Nazywam się Anna Wesołowska-Owczarska. Na zaproszenie Sceny Muzycznej chcę przybliżyć Państwu legendę o „Górze Pięciu Braci”.
Znajdujemy się na terenie Oruni, w pięknym Parku Oruńskim, który posiada wiele niezwykłych zakątków, wystarczy odejść od głównych alejek, a znajdziemy się w urokliwym miejscu. Jednym z nich niewątpliwie jest Góra Pięciu Braci, która wznosi się tutaj nieopodal za mną. Legenda opowiada o pięciu braciach, którzy mieszkali w tej okolicy, a była ona żyzna i urodzajna. Nieopodal biegł trakt kupiecki. Bracia zamieszkiwali wzgórze, które nazywało się kiedyś Dębową Górą. Bracia nie cieszyli się dobrą sławą, krążyły legendy o ich niezmierzonych bogactwach, jakie mieli mieć swoim domu na ębowej Górze. Byli niezwykle silni, odważni, ale też bardzo gwałtowni, także żaden śmiałek nie stanął im nigdy na drodze. Bracia mieli jedyną siostrę o imieniu Orana. Dziewczyna była delikatna i krucha, w przeciwieństwie do swoich braci. Wielokrotnie słyszała opowieści o rozbojach, napadach na podróżnych, którzy podróżowali pobliskim szlakiem, jednak nie do końca dawała im wiarę. Ci, którzy uszli z życiem, opowiadali o szajce pięciu rozbójników, którzy napadali na trakcie podróżnych i kupców. Pewnej nocy, kiedy bracia jak zwykle powiedzieli siostrze, że idą do lasu na polowanie, ona poszła do swojej komnaty i położyła się spać, jednak nie zasnęła od razu. W momencie, kiedy bracia opuścili dom, dziewczyna po cichu wymknęła się ze swojej sypialni i podążyła za nimi. Jakież było jej wielkie zdziwienie, kiedy bracia nie udali się do lasu, ale poszli prostą drogą wprost na pobliski gościniec. Zaczaili się po obu stronach drogi i oczekiwali na nadjeżdżający wóz. W pewnym momencie, kiedy wóz pojawił się na drodze, wyskoczyli z ukrycia, zaatakowali podróżnych. Napadli ich, porwali wóz i szybko oddalili się w ustronne miejsce w boczną drogę. Dziewczyna przerażona, obserwowała całą sytuację z ukrycia. Nie była w stanie zareagować. Te wszystkie pogłoski, które słyszała przez lata, okazały się prawdą. Tak wiele lat spędziła ze swoimi braćmi, a tak naprawdę ich nie znała. Nie wiedziała, czym się zajmują. Postanowiła nie wracać już do swojego domu na Dębowej Górze. Stwierdziła, że pójdzie do miasta i wstąpi do klasztoru, będzie się modlić i błagać, aby jej bracia zmienili swoje życie, aby zaprzestali tego procederu. Tymczasem po kolejnej udanej nocy bracia wrócili do domu, ale dopiero nad ranem odkryli, że siostry nie ma. Szukali wszędzie, wszystkich pytali, lecz słuch po niej zaginął. Nie mogli sobie wyobrazić, co się mogło tej nocy wydarzyć, że siostra zniknęła bez śladu. Miały lata. Minęło wiele czasu. Orana przebywała w klasztorze, złożyła śluby zakonne, jej mądrość, dobroć i pobożność została dostrzeżona przez wielu tak, że została przełożoną zakonu. Pewnego razu wybrała się w daleką podróż, wiozła ze sobą relikwiarz. Po drodze zastała ją gwałtowna ulewa. Dotarła traktem w okolice Dębowej Góry dopiero późną nocą. Jej myśli wróciły do dzieciństwa spędzonego w tym miejscu, do rodzinnego domu, do braci, których tak bardzo kochała i za którymi tęskniła. Jak zły sen wróciło również wspomnienie owej nocy, które przesądziło o jej dalszym życiu i losie. Nagle gwałtowny świst przerwał powietrze strzała wystrzelona z kuszy utkwiła w jej piersi. Przeszywający ból rozdarł jej ciało. Osunęła się w głąb wozu. Nagle usłyszała znajome głosy. To były głosy jej braci. Gdy mężczyźni zbliżyli się do wozu z przerażeniem, odkryli, że kobieta, którą postrzelili, jest ich siostrą, za którą tyle lat tęsknili i którą szukali nieustannie. Kobieta ostatnim tchnieniem wybaczyła im ich czyn. Bracia by odkupić swoje winy, wtoczyli na szczyt góry wielkie głazy, które leżały u jej podnóża. Ten nadludzki wysiłek przypłacili życiem. I odtąd Dębowa Góra zmieniła swoją nazwę. Nazywano ją Górą Pięciu Braci. Wcześniej bracia zdążyli jeszcze pochować siostrę na przeciwległym wzgórzu, które od tego czasu nosiło nazwę Wzgórza Łez. Miejscowość, która leżała u podnóża wzgórza nazywała się przez wiele lat Oraną. Jednak z biegiem czasu trochę zmieniła swoje brzmienie i przekształciła się w znaną do dziś Orunię. Obecnie na wzgórzu, który nosi nazwę Góry Pięciu Braci pozostał już tylko jeden głaz.