Logo GAK

placówki

Powrót do GAKu Logo GAK

BLOKI MÓWIĄ #3 Agata Nowosielska GAK

aktualność

BLOKI MÓWIĄ #3 Agata Nowosielska

  1. data

    23.01.22
    niedziela

  2. godzina

  3. adres

  4. dla kogo?

    Dorośli , Młodzież , Seniorzy

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania trzeciego odcinka podcastu BLOKI MÓWIĄ. Naszą gościnią jest Agata Nowosielska – malarka oraz kuratorka galerii Żak.

Identyfikacja graficzna oraz prowadzenie rozmowy: Karolina Pielak

 

Transkrypcja:

K: Cześć to jest podcast Gdańskiego Archipelagu Kultury Plama Bloki Mówią. Ja nazywam się Karolina i w dzisiejszym odcinku będę rozmawiać z Agatą Nowosielską – malarką oraz kuratorką Galerii Żak.

K:Na wstępie chciałabym Ciebie zapytać czy mogłabyś przybliżyć wątki twojej twórczości oraz opowiedzieć pokrótce czym się zajmujesz

A: Karolino bardzo dziękuję za zaproszenie do tego podcasta. Cieszę się bardzo, że zostałam zaproszona i chętnie opowiem kilka słów o tym co robię. W odpowiedzi na twoje pytanie najbardziej interesuje mnie malarstwo. Interesuje mnie ono w znaczeniu nośnika uniwersalnych prawd które ja potem interpretuję bądź wykrzywiam, ukazuję jakby świat w krzywym zwierciadle sztuki. Wątki w sumie, które są dla mnie ważne to często banalna rzeczywistość. Interesują mnie zwykłe przedmioty czy podpatrzone sytuację z życia, które potem reinterpretuje na język malarstwa. Interesuję mnie współczesny świat, który jest taki nie spójny- który jest przepełniony ikonosferą, natłok ikonosfery występuję często, agresywnej ekspansji. Jest to agresywna ekspansja obrazów, które nas zewsząd atakują, otaczają i często są to obrazy dalekie od jakiejkolwiek wizualnej harmonii. I w tym sensie jesteśmy trochę barokowi -Bo mnie interesuje powrót baroku jako takiej epoki, która trochę jest paralelna – podobna do współczesności. Barokowi dzisiaj z całą tą multiplikacją obrazów medialnych. Obrazów wszędzie w Internecie, w sieci ale też są to zwykłe murale, graffiti slang wypisywane na ścianach, są to wszechobecne obrazy w smartfonach dosłownie wszędzie.

K: Jak wygląda twój proces twórczy?

A: Proces twórczy w głównej mierze polega na zbieraniu materiału wizualnego czyli np.sa to zdjęcia. Ja sama fotografuje ale tez korzystam z takiej patchworkowej pracy wycinania z magazynów gazet, które później te fotografie ten i wykorzystuje w malarstwie. Czyli jest to taki proces zbieractwa materiału wizualnego Nie szkicuje szczegółowo całego przedstawienia i sytuacji, raczej bezpośrednio pracuję farbą na płótnie i później to co się wydarza w obrazie to już się wydarza, ale materiał wizualny który sobie przygotowuję to są często poszatkowane zdjęcia , właśnie w taki kolażowy sposób są przygotowywane. Tak Naprawdę tworzenie zajmuję mi bardzo dużo czasu. Czasami są to miesiące lata pracy poprzecinane też pracą kuratorską

K: I tutaj właśnie nawiązujesz już do mojego następnego pytania. Skończyłaś także Muzealnicze Studia Kuratorskie Uniwersytetu Jagiellońskiego i chciałam Ciebie zapytać jak odnajdujesz się w roli kuratorki?

A: Studia kuratorskie to był przede wszystkim wspaniały czas, spędzony z bardzo inteligentnymi, twórczymi i inspirującymi ludźmi. Był to czas który otworzył mi bardziej oczy na teorię sztuki i na sztukę z innej perspektywy. Taka wiedza zakulisowa- rodzaj wiedzy jak wystawę się buduje. Proces doboru, researchu prac do danej wystawy. Zorganizowaliśmy w Zachęcie wystawę „Letni-Nieletni” pod opieką merytoryczną Marii Brewińskiej. To była nasza wspólna pierwsza duża wystawa o młodzieży.

K: Czy bycie Artystką pomaga Ci w tym czy utrudnia?

A: Tak naprawdę chcę pomagać głownie młodym twórcom organizując im wystawy. cieszę się ze poznaje ciągle młodych artystów. Chce ich uskrzydlać .Patrzę na ich ścieżkę artystyczną i rola kuratorki w tym momencie to raczej kogoś kto służy artystą, kto im pomaga, kto ich prowadzi. Nie jest to rola jakiegoś napuszonego kuratora , jakiejś takiej figury władcy wszechmogącego . Tylko raczej jest to służba artystom.

K: W jaki sposób znajdujesz artystów do wystaw?

A: Zaglądam na wystawy, bądź jest to taki łańcuszek- ktoś kogoś polecił- to szybko idę na wizytę studyjną do takiego artysty. Jestem poumawiana. Na przykład w styczniu pokażemy Dawida Wojtalewicza- bardzo ciekawego artystę młodego pokolenia, który studiował w Antwerpii, wrócił z Beneluksu do Polski jest bardzo aktywny. Ma bardzo ciekawe malarstwo, które wybiega tak naprawdę poza ramy . Tworzy także obiekty malarskie, na postumentach jakieś księgi, obiekty podwieszane na płótnach. Żyje tym malarstwo jest bardzo inspirujące to jak on interpretuje świat.

K: Obecnie zauważyłam, że coraz więcej osób interesuję się kuratorowaniem niekoniecznie posiadając jakieś duże doświadczenie. Co sądzisz na ten temat?

A: Zawsze będzie dobry kurator bądź zły, zawsze będzie dobre malarstwo bądź złe malarstwo. Wiem, że Krystyna Janda kiedyś w jakimś wywiadzie powiedziała, że dla każdego znajdzie się miejsce zawsze. Uważam, że jak ktoś jest przekonany do swojej pracy twórczej  obojętnie czy ma za sobą doświadczenie akademickie ale jest przekonany i ma wizje w jaki sposób wystawa mogłaby wyglądać i jak mógłby pomóc artystą rozwijać ich ścieżkę to jak najbardziej należałoby wspierać taką osobę.

K: W twoich pracach często pojawia się przestrzeń. W jakiej przestrzeni Ty czujesz się najlepiej?

A: Tak naprawdę cieszę się bardzo, że mam moją małą pracownie, którą wynajmuje od spółdzielni mieszkaniowej we Wrzeszczu dolnym. Jest to taki mój azyl, enklawa, rodzaj miejsca, w którym mogę tworzyć i w spokoju rozwijać swoje tematy. Chyba jest to najlepsze miejsce do tej pory do uprawiania malarstwa. Bardzo dobre światło i świetnie mi się tam pracuję. Realizuję teraz temat związany z kolażem i z obrazami olejnymi zatytułowany wnętrza „interiors” za który otrzymałam stypendium kulturalne miasta Gdańska. Temat ten ukazuje klasyczne wnętrza. Ukazuje to co tak naprawdę wiemy o blokach czy loftach. Wszystko w tym projekcie jest widzowi jakby dobrze znane tyle tylko że wykrzywione zdeformowane, ocenione krytycznie w pewnym sensie. Jest to rodzaj jakiegoś szaleństwa.

K: Czym jest dla Ciebie szaleństwo?

A: Dla mnie szaleństwem może być zbytnia poprawność. Nie koniecznie musi to być figura romantycznego szaleńca, dryfującego, bądź figura topielca- cierpiącego. Szaleństwem może być zbytnia ugładzona rzeczywistość. Mieszkanie z meblami Ikea w nowoczesnych zimnych przestrzeniach loftów. Szaleństwem może być poprawne życie, zbyt poprawne żeby było szalone. Szaleństwo może być bezpośrednim odniesieniem do literatury np. do Grassa i do jego Oscara Matzherat, który krzyczy. Słynny szklany klosz Sylvi Plath. Rodzaj ochrony zbytniej nad człowiekiem. Ale to co chciałam powiedzieć o szaleństwie w kontekście tej poprawności zwykłej- Mi się wydaje, że takie życie zaplanowane od A do Z, które składa się tylko z czystej konsumpcji jest tak naprawdę szalone.

K: Czy mogłabyś dać jakąś radę dla młodych twórców?

A: Taką radą dla młodych twórców jaką mogłabym im dać to żeby zawsze byli zgodni ze swoją intuicją i  zawsze próbowali iść za nią. Wiem, że są momenty trudniejsze w życiu, zwłaszcza twórcy, którego społeczeństwo tak nie do końca akceptuję. Społeczeństwo zwłaszcza w Polsce uznaję artystę za kogoś, dziwaka co najmniej, dziwoląga jakiegoś, jakąś jednostkę podejrzaną, która para się dziwną działalnością niezrozumiałą dla mas- niszową. Chciałabym powiedzieć młodym twórcom żeby nigdy, nigdy nie poddawali się.

K: Jak widzisz malarstwo w przyszłości? Czy według Ciebie ma ono do odegrania dużą rolę?

A: Już tak dużo było powiedziane o śmierci malarstwa i potem o jego triumfie powrotnym. Myślę, że malarstwo zawsze jest albo bardzo złe albo bardzo dobre, albo ono jest albo go nie ma w takim znaczeniu działań  właśnie dla odbiorcy, czy jest w określonym kontekście historycznym, teoretycznym. Moim zdaniem malarstwo ma szanse przetrwać bo jest tak uniwersalnym medium. To tak jakbyś zakazali wykonywania muzyki klasycznej w różnych interpretacjach. Tak samo nie można wyciąć po prostu malarstwa z krwioobiegu społecznego i kulturalnego. Myślę, że ma ono duży potencjał i zawsze przeżyje. Wydaje mi się, że malarstwo może być bardzo blisko życia

K: Czy mogłabyś nam powiedzieć, który czas był dla Ciebie czasem najtrudniejszym?

A: Zdecydowanie czas końca studiów i czas tuż po studiach był najtrudniejszy, ponieważ trzeba było sobie samemu odpowiedzieć na pytanie: Czy chcesz poszukiwać samemu, po omacku, krok po kroczku, kierować się w swoim własnym kierunku autonomicznym w sztuce. I to był najtrudniejszy czas. Takie przekształcanie się przepoczwarzanie się z systemu akademickiego pozaakademickiego, trochę czasu spędzonego na stoczni, takim byciu razem z innymi artystami. Coś przypominającego komunę artystyczną tak naprawdę przepoczwarzanie się ku własnej drodze, żeby uzyskać pewną autonomię.

K: Wiem, że dużo czytasz jaka jest twoja ulubiona literatura i jaką poleciłabyś do przeczytania?

A: Ciężko powiedzieć, mam stosy książek pozaczynanych, bądź nie pokończonych. Są to takie stosiki książek przy moim łóżku. Czytam obecnie Houellebecqa tak jakby od nowa, bo czytałam wcześniej jego późniejsze powieści, ale w moje ręce trafiła jego pierwsza powieść „Poszerzenie pola walki”. Jest to świetna diagnoza no taka pesymistyczna diagnoza współczesnego społeczeństwa. Opartego na konsumpcji, takiej bezmyślnej konsumpcji i odklejeniu się od uczuć. Czytam, też fascynującą książkę Karoliny Kuszyk „Poniemieckie”, jest to przejmująca książka o powojennych czasach, o tym co zostało po wysiedlonych Niemcach i cała ta książka pochyla się co najmniej nad zwykłymi przedmiotami takimi jak słoiki czy jakieś pamiątki, aż po historię międzyludzkie bardzo przejmujące. Dużo też filozoficznych książek np. „Co malować” Lyotarda. Także jest tego dużo często wracam do pozaczynanych, takich jak Susan Sontag i jej „Dzienniki”.

K: Masz może jakiś swoich ulubionych artystów?

A: Uważam, że w dzisiejszych czasach sztuka współczesna tak naprawdę rozkwitła i uwielbiam współczesnych malarzy zachodu takich jak Cecily Brown, Matthias Weischer, Miriam Cahn, ale też Polskich malarzy bardzo szanuje i cenię np. Pawła Susida czy Marka Sobczyka, Dwurnika… jest bardzo dużo dobrego malarstwa i myślę, że warto śledzić to co się dzieje w Polsce, co np. takie imprezy jak Warsaw Gallery Weekend przybliża odbiorcy. Przybliża odbiorcy scenę najnowszą artystyczną w Polsce i warto ją śledzić. Ale warto też jeździć póki jeszcze  możemy, albo kiedy Pandemia wreszcie się skończy. Myślę, że będzie wielki boom i powrót do podróżowania i oglądania sztuki na całym świecie takie jak Biennale Weneckie, które się właśnie zbliża. Także myślę że pandemia nas trochę zamroziła, ale zawsze jest dużo do oglądania.

K: Wracając do twojej twórczości chciałam zapytać o tytuły prac, w jaki sposób one powstają?

A: Na pewno sama je wymyślam, są w dużej mierze taką prostą metaforą treści, które są zawartych w obrazach. Często są to bardzo proste tytuły takie jak sofa, stół czy jakaś sytuacja, pokój, wnętrze czy ekspansja geranium w przypadku z multiplikowanego obrazu przedstawiającego roślinę, która wypełnia cały pokój. Są to takie bardziej proste. Czasami prosty tytuł wystarczy np. obraz ksiądz, który znalazł się w kolekcji nowego Muzeum Gdańska Nomus, przedstawia katolickiego księdza przechadzającego się gdzieś po osiedlu późnym latem, widać tam zwiędnięte słoneczniki. Tak naprawdę jest to prosty tytuł nadany obrazowi, który niesie ze sobą bardzo dużo  niepokoju i treści związanych z kryzysem kościoła.

K: Wracając do przestrzeni to czy przestrzeń pandemii wpłynęła na twoją twórczość?

A: Czas lockdownu na pewno dał czy spowodował pewną opresję przestrzeni. Ludzie zostali zamknięci na rok i więcej w swoich mieszkaniach i w tym momencie była to sytuacja klaustrofobiczna. Paradoksalnie chciałam wyjść poza to zamknięcie, więc temat jaki realizuje dla Miasta Gdańska to będzie taki zeszyt – album, który wydam w formie elektronicznej. On tak naprawdę wychodzi poza pandemię, że to jest tak naprawdę tęsknota za ukazaniem przestrzeni poza własnymi czteroma ścianami. Na pewno są to pewne wizje dotyczące przestrzeni zarówno w blokach PRL-owskich jak i nowoczesnych loftach ale też jest to wizja co się z ludźmi stało tak naprawdę przez te 2 lata.

K: I myślisz, że przestrzeń może np. pomóc przetrwać taki okres zamknięcia?

A: Dwojako, może być bardzo opresyjna taka przestrzeń a z drugiej strony może być inspiracją dla kogoś, np. słyszałam o takiej młodej artystce, która w czasie pandemii zaczęła fotografować centymetr po centymetrze wnętrze w którym mieszkała i chciała stworzyć z tego fotograficzny jakiś zapis pandemiczny.

K: Natomiast jeśli chodzi o cykl Nirwany to czy mogłabyś nam przybliżyć ten wątek?

A: Wracając do Nirwany były dwie wystawy i album, który wydałam – książkę. Wystawa w Łazni 2, która miała miejsce latem ukazała cykl obrazów, które przewidziały pandemię, bo były to wątki związane z zamknięciem się całego świata i przestrzeni. Skupiam się teraz bardziej na figurze ludzkiej i o ile w Nirwanie większą rolę odegrały same opuszczone przestrzenie np. zbite witryny czy złożone parasole ogrodowe i jakieś takie opuszczone dancingi. To o tyle teraz skupiam się na ludziach i ich społecznym uwarunkowaniu się po pandemii, czy w trakcie pandemii, o ich zachowaniach np. dotyczących troski bądź strachu.

K: Patrząc na twoje obrazy zastanawia mnie ile czasu mniej więcej zajmuje Ci stworzenie jednego dzieła?

A: Obraz zatytułowany „ekspansja Geranium” malowałam szybko i tak z gestu i powstał w tydzień, dzień po dniu nakładałam nowe warstwy liści tego Geranium, które wypełniają przestrzeń i stało się taką gorgoną, czymś gargantuicznym, jakąś taką formą abstrakcyjną. Niektóre obrazy zaczynam w jednym tygodniu i kończę je po trzech tygodniach. Obraz „Obfitość” ,który znalazł się na wystawie Nirwana był malowany przez rok. Jego pierwszy człon był malowany rok wcześniej niż cała reszta. Także to zależy. Małe formy takie jak kolaże, często powstają w jeden dzień, bądź ich kolejne warstwy są nakładane dzień po dniu i trwa to tak dwa tygodnie. Niektóre obrazy maluje miesiącami i wracam do nich i odstawiam je. Niektóre małe formy powstają w jeden dzień. To zależy, naprawdę nie potrafię przewidzieć jak dużo czasu zajmie mi praca nad danym obrazem.

K: Czego mogłabym tobie życzyć w nadchodzącym czasie?

A: Poproszę życz mi wytrwałości, na pewno dalszej możliwości malowania w formie nieskrępowanej, możliwości wystawiania prac w Polsce i za granicą. Obecnie przygotowuję się do międzynarodowej wystawy w Szwecji w Helsingborgu – pokażę tam obrazy, które będą anatomią ludzkich zachowań , które będą się odnosiły do społecznych tematów.

K: Dziękuję Ci bardzo Agato za poświęcony mi czas i inspirującą rozmowę.